Był agentem SB?
Maksymiuk temu oskarżeniu zaprzecza
Kilka miesięcy temu pisaliśmy w Panoramie o procesie przed wrocławskim Sądem Okręgowym, w którym Janusz Maksymiuk, oleśnicki polityk Samoobrony, jest oskarżony o ukrycie majątku. Prokuratora twierdzi, że zamiast regulować długi, finansował Samoobronę. Grozi mu za to 5 lat więzienia.
A to nie koniec kłopotów byłego posła. W miniony poniedziałek w tym samym sądzie miał się rozpocząć proces lustracyjny 62-letniego Maksymiuka. IPN zarzuca mu złożenie w 2007 roku niezgodnego z prawdą oświadczenia lustracyjnego. - Napisał w nim, że nie współpracował z SB, a z dokumentów wynika, że w latach 1983 - 89 był tajnym współpracownikiem o pseudonimie „Roman”. Miał założoną teczkę osobową i personalną. Pobierał wynagrodzenie - powiedziała Gazecie Wyborczej prokurator Elżbieta Kozłowska-Włodarek, naczelniczka Biura Lustracyjnego we Wrocławiu.
- Nie współpracowałem z SB - mówił w poniedziałek dziennikarzom w sądzie Janusz Maksymiuk. - Nie moja wina, że ktoś mnie zarejestrował w państwowym przedsiębiorstwie rolnym, w którym pracowałem, odwiedzali mnie funkcjonariusze wydziału przestępstw gospodarczych. Kiedyś zatrzymali mnie na drodze i jeden z nich przeczytał mi polecenie swoich przełożonych. Brzmiało: „Przeprowadzić rozmowę z Maksymiukiem i ustawić go”...
Przed sądem Maksymiuk odmówił składania wyjaśnień. - Chciałbym zapoznać się z aktami - wyjaśniał. Nie znał akt, bo nie zgłaszał się na wezwania. Sąd odroczył sprawę do 11 maja. Jeżeli uzna Maksymiuka winnym kłamstwa lustracyjnego, przez 10 lat nie będzie mógł sprawować żadnych funkcji publicznych.
Skomentuj ten artykuł! (14)