Czy będzie muzeum?
Miasto na pewno go nie utworzy
Akcja zdobywania społecznego poparcia dla idei powołania muzeum w Oleśnicy osiągnęła swój znaczący etap. Towarzystwo Przyjaciół Oleśnicy zdobyło 1160 podpisów pod swoją petycją do burmistrza w tej sprawie. We wtorek 7 października przedstawiciele Zarządu TPO (prezes Małgorzata Iwańska, wiceprezes Krzysztof Dziedzic, sekretarz Dorota Rasała, członek Anna Zasada) spotkali się w ratuszu z burmistrzem Janem Bronsiem i przewodniczącym Rady Miejskiej Ryszardem Zelinką. Na ich ręce złożyli pisma, w których wnioskują, by ciężar powołania i utrzymywania muzeum wzięło na siebie miasto (treść - w ramce). W dokumencie „12 kroków do utworzenia Muzeum Miejskiego Oleśnicy” (treść - w ramce) zaproponowali scenariusz działań. Przekazali też listy z poparciem oleśniczan dla sprawy muzeum.
Burmistrz już na wstępie wykluczył - głównie ze względów finansowych - powołanie takiej placówki przez miasto. Powołał się na przykład niemieckiego miasta partnerskiego Warendorf, gdzie muzeum prowadzi lokalne stowarzyszenie, a miasto dokłada do 25% kosztów utrzymania ze swojego budżetu. Jan Bronś zaproponował, by to Towarzystwo Przyjaciół Oleśnicy muzeum zorganizowało i prowadziło. Wobec zgłaszanych wątpliwości, iż TPO nie dysponuje lokalem ani pieniędzmi na jego utrzymanie, Jan Bronś wskazał następujące rozwiązanie: miasto udostępni Towarzystwu na muzeum Bramę Wrocławską i będzie utrzymywać obiekt, który pozostanie w strukturach Miejskiego Ośrodka Kultury i Sportu. Jest tam już zalążek takiej placówki w postaci stałej ekspozycji archeologicznej. Zadaniem TPO byłoby dopełnianie tego zbioru innymi eksponatami i wystawami. W dalszej perspektywie możliwe byłoby całkowite usamodzielnienie muzeum prowadzonego przez stowarzyszenie.
Przedstawiciele Zarządu TPO wstępnie zaakceptowali tę koncepcję. Krzysztof Dziedzic podkreślał, że Towarzystwo oczekiwałoby pełnej autonomii w prowadzeniu muzeum w miejskim, administrowanym przez MOKiS, obiekcie. Zasady współpracy byłyby precyzyjnie określone w umowie. Pozostaje do rozstrzygnięcia wiele istotnych kwestii, na przykład ta, kto będzie właścicielem eksponatów podarowanych przez oleśniczan. Członkowie TPO przedyskutują wątpliwości najpierw w swoim gronie, a następnie dojdzie do kolejnego spotkania z przedstawicielami miasta.
Poprosiliśmy burmistrza o sprecyzowanie swojej koncepcji. - Chciałbym, żeby cała inicjatywa zaczęła się na wzór Uniwersytetu Trzeciego Wieku - powiedział Panoramie Jan Bronś - który pewne rzeczy animuje, na własny rachunek działa, pozyskuje dodatkowe środki, sami członkowie pracują, opłacają składkę. Z kolei inicjatywa Towarzystwa Przyjaciół Oleśnicy powstałaby na bazie MOKiS-u. MOKiS byłby koordynatorem pewnych poczynań i na początku administratorem obiektu, który udostępnia na potrzeby tworzenia wystaw historycznych, a te z czasem mogą przybrać postać muzeum. Czyli najkrócej mówiąc, byłaby przeznaczona w tym celu Brama Wrocławska, która z już istniejącą stałą wystawą archeologiczną byłaby zaczątkiem ekspozycji i opracowania, które mogłoby w przyszłości doprowadzić do muzeum. Ale całość prac związanych z jego przygotowaniem byłaby inicjowana i prowadzona przez Towarzystwo.
Skomentuj ten artykuł! (15)