„3 - 4 lata temu i więcej wstecz w Pogoni grała cała armia zaciężna, na palcach jeden ręki można było policzyć wychowanków. Teraz na 22 ludzi w kadrze jest 16 wychowanków!” - te słowa Filipa Potycza, trenera Pogoni Oleśnica z wywiadu w Panoramie, zbulwersowały byłego prezesa MKS-u Tadeusza Salika. Prezesował on klubowi od 1992 do 2005 roku.
- Ja się z tym słowami pana trenera nie zgadzam. To
stwierdzenia bulwersujące i nieodpowiedzialne
- mówi oburzony Tadeusz Salik, który przyszedł do naszej redakcji w tej sprawie. - Myślę, że pan Potycz nie zna w ogóle historii klubu. Nie chcę być gołosłowny, więc posłużę się wycinkami prasowymi, aby obalić te twierdzenia trenera Pogoni - dodaje były prezes.
Tadeusz Salik zaprezentował nam kilkadziesiąt wycinków prasowych ze Sportu, Piłki Nożnej, Przeglądu Sportowego, gazet wrocławskich oraz Panoramy. - Kiedy w 1994 roku Pogoń awansowała do II ligi, na 30 członków szerokiej kadry klubu 26 zawodników to byli wychowankowie Pogoni! - podkreśla eks-prezes. Było tylko kilku zawodników z zewnątrz, jak Arek Wróbel, Krzysiu Żelem, Adam Bąk, czy Irek Mamrot. Byli to zawodnicy wypożyczeni lub tacy, którzy przyszli do Pogoni z wolną kartą. A w podstawowym składzie grali wtedy: Krzysztof Żelem, Tomasz Idziorek, Adam Bąk, Andrzej Błach, Grzegorz Szczypkowski, Tadeusz Honcel, Adam Brożyna, Mirosław Mularczyk, Mariusz Marek, Waldemar Michalec, Mieczysław Moś, Arkadiusz Wróbel, Adam Maciejewski, Andrzej Szczypkowski, Zbigniew Kucharek, Sylwester Warszawski i Daniel Słomian. Takim składem awansowaliśmy. To była najmłodsza kadra, która awansowała wtedy do II ligi. Gdzie jest ta „armia zaciężna”? - pyta retorycznie prezes.
Prezes uważa, że również mówienie o tym, iż
w II lidze oparliśmy zespół o graczy z zewnątrz, to mit.
- Proszę, oto skład z jednego z pierwszych meczy w lidze. Kto gra? Gniewek, Grzesiu Szczypkowski, Michalec, Błach, Moś, Andrzej Szczypkowski, Marek, Maciejewski, za niego wchodzi Kucharek, Lis, za niego Winek, Girul i Sieczka. 9 zawodników to nasi wychowankowie! Piłkarze z zewnątrz to tylko Lis i Sieczka wypożyczeni ze Śląska oraz Girul i Winek, który odbywał wtedy służbę wojskową w Oleśnicy - mówi T. Salik. - Popatrzmy na inny mecz, w jakim składzie gramy wiosną z Wisłą Kraków, ponosząc honorową porażkę. Idziorek, Malczewski, Szczypkowski, Waszak, Szczypkowski, Mularczyk, Michalec, Marek, Winek, Maciejewski, Jurkiewicz, Klimala. Dwóch zawodników - Waszak i wspomniany Winek to nie nasi zawodnicy. Pozostali to są nasi wychowankowie! Z graczy obcych w II lidze był jeszcze tylko Wałowski. To jest ta „armia zaciężna”?! - irytuje się były prezes...
- Z II ligi spadliśmy, ale mieliśmy sukcesy w Pucharze Polski, doszliśmy do półfinału tych rozgrywek - kontynuuje swoje argumenty T. Salik.
- Kto doszedł tak wysoko? Nasi wychowankowie!
Oto mecz ze Śląskiem - w jakim składzie graliśmy - Idziorek, Szczypkowski, Michalec, Waszak, Warszawski, Trzaska, Michalewski, Hałapacz, Stefaniuk (Draczyński), Moś, Maciejewski, Jurkiewicz i za niego od 65. minuty obecny prezes Rogala. 4 graczy na 14 to piłkarze nie będący wychowankami Pogoni, a jeszcze w tej czwórce jest Jurkiewicz z Bierutowa. Na meczu było 3,5 tysiąca widzów. Życzę panu trenerowi, żeby kiedykolwiek za swojej kadencji zobaczył na stadionie oleśnickim taką liczbę kibiców. Ale na meczu, nie na imprezie rozrywkowej - ironizuje T. Salik. I pokazuje wycinek z Piłki Nożnej - artykuł „Sensacja pucharowa”, w której autor podaje skład kadry Pogoni - na 21 zawodników jest 19 wychowanków.
- Około 4 tysięcy widzów jest na Pucharze Polski z Górnikiem Zabrze -wspomina eks-prezes. - W jakim składzie gramy? Idziorek, Szczypkowski, Nakielski, Warszawski, Moś, Michalewski, Trzaska, Michalec, Mularczyk, Draczyński, Chudyba, który odbywał służbę wojskową w Oleśnicy i do dzisiaj gra w I lidze, Maciejewski, Przybył, Rogala. Oprócz Chudyby jest z zewnątrz tylko Draczyński, który miał życiowy sezon w Pogoni, i niechciany w Śląsku Tomek Nakielski, który był podporą naszej defensywy i potem grał w klubach II i ówczesnej I ligi, czyli dzisiejszej Ekstraklasy. To nasi zawodnicy pokonali Górnika, z Warzechą, Orzeszkiem, Kosełą, Hajtą, Kocybą. To nasi wychowankowie wygrali z Lechem z Prabuckim, Trzeciekiem, Wojtalą, Bosackim, Krygerem i Reissem. Graliśmy swoimi zawodnikami. O czym tu mówić, jaka armia zaciężna? - przekonuje wieloletni prezes.
Tadeusz Salik uważa, że również w III lidze za jego kadencji nie można mówić o armii zaciężnej. - A nie zapominajmy, że była to liga o wiele silniejsza niż obecna III - ocenia. - Wtedy tez cały czas skład mieliśmy oparty o wychowanków.
Owszem, 2-3 zawodników zawsze dochodziło.
Ale byli to różni zawodnicy w różnym okresie. I przychodzili prawie zawsze za darmo, bo byli niechciani przede wszystkim w Śląsku. Ale zobaczmy, gdzie ci piłkarze dzisiaj są: Podstawek - czołowy strzelec Ekstraklasy, Dymkowski - podstawowy zawodnik przez wiele lat w Ekstraklasie Odry Wodzisław, wspomniany już Nakielski też grał w Ekstraklasie, otarł się o nią, grając długo w II lidze, i w Grecji Marcin Józefowicz. A ile on zrobił dla Pogoni? Kibice na pewno pamiętają. Podobnie jak Marcin Wielgus, czy Artur Monasterski, też później gracze II-ligowi. Staraliśmy się przyciągnąć kibiców właśnie takimi ciekawymi transferami, jak Dominic Abongwa, jak Michaliszyn z Fronczykiem, którzy byli wtedy czołowymi snajperami na Dolnym Śląsku. Równocześnie pozyskiwaliśmy też zawodników z okolicznych klubów, jak Jurkiewicza i Przybyła z Bierutowa. Bardzo dobrze wówczas współpraca układała się Pogoni z panią prezes Aliną Łyszczarz. Nasi najlepsi próbowali szczęścia wyżej - Maciejewski i Moś w Polarze, Trzaska i Marek w Śląsku, Szczypkowski w Lubiniu. Przekazywaliśmy również utalentowanych zawodników, którzy się u nas nie mieścili w składzie. Głównie byli to juniorzy, chyba do wszystkich klubów powiatu oleśnickiego. Były czasy, że grało 8 - 9 zawodników w Bodziu, podobnie w Zenicie Międzybórz. Grali też w Dębie i Grabownie. Byli reprezentanci Polski w młodzieżowej kadrze Andrzeja Zamilskiego - Trzaska i Wolny, mieliśmy 7 reprezentantów w kadrze Dolnego Śląska. Szkolenie w klubie było więc bardzo dobre - uważa T. Salik. - Sądzę, że pan trener powinien mówić, co on chce zrobić w Pogoni, a nie wspominać, jak to było kiedyś, jego zdaniem, źle. Myślę, że nawet 3 - 4 lata jak mnie nie ma w Pogoni, a kiedy prezesem był Marek Gajęcki, to też nie było żadnej armii zaciężnej. To byli głównie wychowankowie i zawodnicy pochodzący z klubów powiatu oleśnickiego.
Tadeusz Salik odniósł się też do innej wypowiedzi szkoleniowca MKS-u. - Pan Potycz mówi też, że na mecz Pogoni przychodzi 100 - 200 osób. Jak jest 300, to już jest dużo. To ja mu mówię, że w tych krytykowanych przez niego latach,
na mecze potrafiło przychodzić od 800 do 1000,
a nawet więcej osób. Ba, na wyjazdy jeździło nawet do 300 kibiców. 3 tysiące kibiców przyszło na mecz ligowy ze Śląskiem Wrocław, 2 tysiące na Wisłę Kraków. Widzowie chcieli wtedy Pogoń oglądać. Było duże zainteresowanie, na III-ligowe mecze potrafiło przychodzić nawet 1.500 osób - argumentuje były prezes.
W czasie wizyty w naszej redakcji Tadusz Salik krytycznie ocenił też fakt propozycji odpłatnego korzystania ze stadionu przez szkoły. - Ja mam prośbę i też zaapeluję do działaczy Zarządu Pogoni, bo uważam za wielkie nieporozumienie to, że szkoły dostały pisma od Zarządu z kalkulacją odpłatności za korzystanie ze stadionu w godzinach przedpołudniowych - mówi eks-prezes. - Za moich kadencji nigdy tego nie było, myśmy nigdy nie brali od szkół pieniędzy. Była w zamian bardzo dobra współpraca, bo zimą i wiosną korzystaliśmy ze szkolnych sal gimnastycznych. Młodzież, która gra w naszym klubie, to są uczniowie naszych szkół. A obiekt jest miejski i wszyscy powinni z niego korzystać, a przede wszystkim młodzież szkolna z Oleśnicy - przekonuje nasz rozmówca.
I na koniec dodaje: Cieszę się, że wrócił Zenek Olewiński! Na pewno przygotuje stadion i będzie ten obiekt lepiej wyglądał niż dotychczas...
(ror)
fot. Krzysztof Dziedzic