TROJE ZGINĘŁO. ILU ZGINIE?
Dochodziła godz. 0.30 w środową noc 10 marca. Obwodnicą Oleśnicy od strony Sycowa jechał volkswagen passat. Minął węzeł Dąbrowa i około 150 metrów przed wiaduktem drogi na Jenkowice nagle zjechał na przeciwległy pas ruchu. Auto z całą siłą wbiło się w prawidłowo jadącego w przeciwnym kierunku ciężarowego mana z naczepą, którym kierował 32-letni mieszkaniec Wałbrzycha. Kierowca mana nie odniósł obrażeń. Na obserwacji w szpitalu przebywał tylko lekko ranny pasażer tira. Za to dla trojga osób w volkswagenie skutki zderzenia były tragiczne.
Śmierć na miejscu ponieśli pasażerowie passata: 62-letni mężczyzna i 58-letnia kobieta. To małżeństwo z Wrocławia - Henryk i Jolanta K. Mężczyzna był emerytowanym policjantem wydziału ds. przestępczości gospodarczej Komendy Wojewódzkiej we Wrocławiu. W ochronie pracował od 14 lat. Był wiceprezesem firmy Konsalnet Zachód sp. z o.o. Tam również pracowała jego żona. Pasją zmarłego było judo. Był sam czynnym zawodnikiem, a potem wieloletnim zasłużonym trenerem i działaczem sekcji judo Gwardii Wrocław. Wychował medalistów mistrzów Polski i Europy. Doskonale zna go wychowanek Gwardii Rafał Kubacki, trzykrotny mistrz świata, czterokrotny mistrz Europy i siedemnastokrotny mistrz Polski, obecnie dyrektor OHP w Oleśnicy.
Po przewiezieniu do szpitala w Oleśnicy zmarł również kierowca volkswagena. Był nim 61-letni mieszkaniec Świdnicy Henryk H. To jeden z najbardziej znanych świdniczan. Był prezesem koła łowieckiego Knieja, jednego z największych w Świdnicy. Przed 1989 rokiem pracował na kierowniczym stanowisku w milicji, później był podinspektorem w Komendzie Wojewódzkiej Policji. Po przejściu na emeryturę związał się z ochroną i firmą Konsalnet. Był w niej dyrektorem ds. ochrony obiektów handlowych. Pojawiał się w programach telewizyjnych, np. Dzień Dobry TVN, opowiadał, jak bezpiecznie robić zakupy i po czym najłatwiej rozpoznać złodzieja.
Małżeństwo K. osierociło córkę. Henryk H. zostawił żonę, syna i córkę. Ich nekrologi ukazały się na str. 2 Gazety Wyborczej. Cała trójka wracała z delegacji służbowej. Ich firma Konsalnet chroni ponad 600 placówek handlowych w całej Polsce, w tym hipermarkety i centra handlowe. Nie wiadomo, czy kierowca zasnął, czy zasłabł. Jechał szybko. Świadczą o tym obrażenia pasażerów, doszczętnie rozbity passat i poważnie uszkodzony samochód ciężarowy. Pasażerowie volkswagena nie mieli większych szans na przeżycie. - To była masakra - powiedziała Panoramie jedna z osób, które były pierwsze na miejscu zdarzenia...
Na oleśnickiej obwodnicy, która w przeciwieństwie do sycowskiego obejścia ósemki, miała być bezpieczna, coraz częściej dochodzi do śmiertelnych wypadków. Czy to po prostu standard? Co zrobić, aby ograniczyć to śmiertelne żniwo? Rozmawialiśmy o tym z komendantem powiatowej policji i kierownikiem ruchu drogowego.
(ror, hag)
fot. Karol Bogacz
ROZMOWA Z...
kierownikiem ruchu drogowego podkomisarzem Krzysztofem Moskalem
Czego nie zrobiono dla bezpieczeństwa ruchu na obwodnicy Oleśnicy?
Kiedy obwodnica była budowana, nie byłem jeszcze kierownikiem ruchu. Ale pamiętam, że były postulaty, aby wyznaczyć zatoczki do kontroli pojazdów, bo pas awaryjny na obwodnicy nie jest do tego. Na tym odcinku obwodnicy, na którym teraz doszło do tego tragicznego zdarzenia, jest jedna jezdnia. Nie staniemy tam z mobilnym fotoradarem statycznym, bo tam nie ma po prostu gdzie. Stworzylibyśmy zagrożenie. Były też postulaty, aby wykonać posterunki blokadowo-zaporowe, bo prędkość jest tam znaczna, jest wyższa niż na normalnych drogach. Ludzie tak są przyzwyczajeni, czy jadą od Wrocławia, czy do Wrocławia, to jak się zaczyna obwodnica, to się zaczyna taki mały wyścig. Jest kawałek dobrej drogi - trzeba troszkę popędzić. Najgorzej jest, jak wyjeżdżają z obwodnicy w jednym i drugim kierunku i zapominają, że się dwie jezdnie skończyły...
Czyli najlepsze byłoby auto z wideorejestratorem?
Takie auto dużo by dało. Dobijaliśmy się do wydziału transportu, szły pisma, ale do dzisiaj tego auta nie mamy. Mamy fotoradar. Fotoradaru nie da się wszędzie postawić. Przy fotoradarze w bezpiecznej odległości musi być policja, bo samego urządzenia nie wolno zostawiać, jest ono bardzo drogie, to kwota 150 tysięcy złotych. Policja musi też być po to, żeby zmienić mu parametry, jak słońce wyjdzie, czy chmury zajdą, czy deszcz zacznie padać, bo później zdjęcie niewyraźnie wychodzi. A na obwodnicy nie ma gdzie policjanta usadowić, żeby to bezpiecznie zrobić. Można to zrobić na odcinku, kiedy jezdnie sie kończą, na powierzchniach wyłączonych z ruchu, no ale to my znowu będziemy łamać przepisy, bo nikt nie może jechać powierzchnią wyłączoną z ruchu. A tam policja sobie stoi i później kierowcy nas się czepiają i poniekąd mają rację...
Czasem jednak gdzieś się na obwodnicy „wciskacie”. Czy policja nie powinna robić tego częściej kosztem kontroli prędkości w Smardzowie i Spalicach?
Rzeczywiście, nas nie widać, ale urządzenia do pomiaru prędkości są wystawiane równolegle od węzła Gęsia Górka aż po wyjazd w okolice Ambera w Cieślach. Są z boku, żeby nie tamować ruchu i nie stanowić zagrożenia. Poza tym praca ruchu drogowego to nie tylko nadzór nad prędkością, to wynikające z ogólnoeuropejskiego programu Gambit kontrole pojazdów ciężarowych, autobusów przewożących dzieci i młodzież. Musimy stanąć w takim miejscu, żeby bezpiecznie taki duży pojazd zatrzymać. W Smardzowie jest takie, w Ligocie Polskiej jest parking, w Stradomii Wierzchniej.
A Spalice?
Nie wszystkie auta przejeżdżają tranzytowo przez nasz powiat po obwodnicy. Są takie, które zaczynają swój bieg w Oleśnicy i kończą w Oleśnicy. Są autobusy, które z Oleśnicy wyjeżdżają w stronę Warszawy i przejeżdżają przez Spalice i choćby z uwagi, że jest tam mniejsze natężenie ruchu, bo jest obwodnica, to jest zasadne, żeby tam to auto skontrolować. My chcemy też wiedzieć, kto wjeżdża do naszego miasta, kto z niego wyjeżdża choćby w godzinach wieczorowo-nocnych. Obce rejestracje się kręcą... Kontrolujemy już nie tylko pod kątem ruchu, ale pod kątem włamań, kradzieży, które mają miejsce na terenie miasta.
ROZMOWA Z....
Dionizym Dyjakiem komendantem powiatowym policji w Oleśnicy
Panie komendancie, na spotkaniu jeszcze przed rozpoczęciem budowy obwodnicy Oleśnicy mówił Pan o tym, że nie wszystkie postulaty policji odnośnie bezpieczeństwa na niej zostały zachowane i że może tu dochodzić do wypadków...
Gratuluję pamięci, moja jest chyba gorsza... Moja ówczesna wiedza, z tego, co pamiętam, wynikała z informacji od kierownika Referatu Ruchu Drogowego. Procedura w takich wypadkach jest następująca: projektant drogi powinien zasięgnąć opinii lokalnej jednostki policji - w tym przypadku Komendy Wojewódzkiej we Wrocławiu. Pamiętam, że zgłaszaliśmy do Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad postulat, aby wybudować na obwodnicy miejsca bezpiecznej kontroli dla policji. Tego nie zrobiono z uwagi na ograniczony koszt. Pamiętam też, że policjanci merytorycznie pracujący na drodze mieli zastrzeżenia co do oznakowania. Część z ich wniosków została wykonana, a część nie...
Mimo braku tych bezpiecznych miejsc do kontroli, czy nie należałoby patroli z radarem ustawiać na obwodnicy? Zamiast na przykład ich stawiania w Smardzowie czy na Spalicach?
Ja jestem „pod wrażeniem” niektórych komentarzy, np. na forum internetowym, bo one się w mojej opinii wzajemnie wykluczają. Jedni chcą radaru w Smardzowie, w Spalicach, a drudzy mówią: dajmy sobie spokój. Szczególnie ci, którzy zapłacili jakieś mandaty... Z kolei użytkownicy obwodnicy mówią: to jest jedyny kawałek, na którym można pojechać nieco prędzej, ustawienie tam radaru mija się z celem. Ale było tam właśnie zatrzymanie motocyklisty, który jechał blisko 200 km na godzinę... Tak więc tego typu informacje się ze sobą przeplatają i ktoś musi w tym znaleźć logikę. Ja bym powiedział tak: policja musi reagować na oczekiwania mieszkańców, ale nie na wszystkie, bo to by był nie ten oczekiwany efekt.
To co zrobić na obwodnicy, na której wypadki są coraz bardziej tragiczne?
Rzeczywiście, nasze wypadki są niesłychanie dramatyczne i tragiczne. Ginie wiele osób. Niedaleko obwodnicy zginęła czwórka dzieciaków. Teraz mamy z kolei wypadek z trzema osobami. Trudno mi jednoznacznie zająć stanowisko i powiedzieć panu: Tak, na obwodnicy powinien stanąć radar albo Nie, na obwodnicy nie powinno być radaru. Trzeba nad tym się spokojnie zastanowić. Pytanie jest takie: fotoradar czy auto z wideorejestratorem, którego Oleśnica nie ma, a które dynamicznie się porusza w określonym miejscu. My jesteśmy nastawieni na to, żeby kierowców zatrzymać na miejscu wykroczenia i nie powodować zbędnej biurokracji, nie poszukiwać kierującego gdzieś w Polsce, bo czasami jest tak, że właścicielem pojazdu jest kto inny, pojazd jest leasingowany, jest tajemnica bankowa... Gdybyśmy ustawili fotoradar na obwodnicy, na której nie można zatrzymać pojazdu bezpiecznie, więc można zrobić tylko zdjęcie czy 100 zdjęć podczas 8 godzin, to wywołamy lawinę wzrostu korespondencji i poszukiwań kierowców w Polsce. Co nam bowiem daje fotoradar? - zdjęcie pojazdu z człowiekiem za kierownicą i fakt, że ten człowiek dostaje w ciągu 30 dni korespondencję do domu, że ma się zgłosić i uiścić karę. Taki jest efekt fotoradaru. Natomiast nam chodzi o efekt powstrzymania kierujących przed nadużywaniem prędkości. Są na to pomysły ze strony policji i być może warto by było pokusić się o jakieś spotkanie w tej sprawie.