


Premierowi Tuskowi nie jest do śmiechu, jak stwierdza w dzisiejszej prasie, ale za to innym jak najbardziej! Polska jest w ostatnich latach dostawcą najbarwniejszych newsów w Europie. Myślę, że najbardziej kreatywny komik hollywoodzki nie wymyśliłby tego, co u nas, niestety. stało się normą.
„Nie wiem, czy się zgadzam ze stanowiskiem Lecha Kaczyńskiego, bo go jeszcze nie znam – powiedział Tusk”. Poszukajmy drugiego takiego przykładu na świecie, jesteśmy po prostu unikatowi!
„Jeśli ja dowiaduję się o stanowisku naszego państwa od ministra spraw zagranicznych Litwy za pośrednictwem ministra Sikorskiego, to nie jest mi do śmiechu – Tusk nie ukrywał oburzenia”. Przepraszam, czy leci z nami pilot? Dyzma to mało.
„Chciałbym, aby stanowisko mojego i naszego państwa w kluczowym momencie (negocjacje ws. pakietu klimatycznego i kryzysu finansowego) wyrażało wolę i interes większości Polaków i powstawało w zgodzie z konstytucją – zauważył następnie premier Donald Tusk”. Chciałoby się dodać „chcieć to móc”, a może trzeba jednak spakować zabawki?
Premier podkreślił, iż będzie „skuteczny wtedy, gdy polskie władze będą traktowane na 100% poważnie” - no to na pewno nie w tym rozdaniu.
Na koniec uwaga do niedawnej afery „stokrotki”. Pomijając wyjątkowy nawet jak na nasze standardy poziom awantury, chciałam zauważyć, że w cywilizowanym świecie nie ma zwyczaju, aby urzędujący prezydent chodził do jakiejś stacji telewizyjnej na pogaduszki. Wywiad z prezydentem odbywa się zwyczajowo w Pałacu Prezydenckim, skąd przeprowadzana jest transmisja. Ranga urzędu tego wymaga. Nie popisali się tu spindoktorzy naszego Prezydenta, a może trzeba podglądnąć, jak to się robi w dorosłym świecie...
autor: Lidia Geringer De Oedenberg