



Z wiadomości poświęconych tzw. szczytowi Wspólnoty Europejskiej, który odbył się w stolicy światowego komunizmu Brukseli, wynika, że wskutek rozsądnych zresztą nalegań przywódców państw bardziej liberalnych, z JE Donaldem Tuskiem bodaj na czele, przywódcy państw socjalistycznych (z Republiką Francuską na czele) obiecali, że nie będą uprzywilejowywać „swoich” firm w stosunku do innych firm Wspólnoty.
Oczywiście tego nie dotrzymają. Wiara w to, że Czerwony dotrzyma słowa, jest naiwnością. Dość popatrzeć na buzie śp.Franciszka Mitteranda, p.Jakóba Chiraca lub JE Mikołaja Sarközyego de Nagy Bocsa (ksywka: „Sarko”) by pozbyć się wszelkich złudzeń. Wśród zalet, które loża „Alpine” usiłuje zaszczepić swoim wychowankom, dotrzymywanie słowa znajduje się na miejscu bodaj ostatnim.
Rzecz jednak nie w tym – lecz w sprawie zasadniczej: czy wszystkie te państwa zusammen do kupy wzięte nie zaczną uprzywilejowywać firm „unijnych” przed firmami spod skrzydełek innych reżymów? USA? ChRL? ChRN? Oczywiście, że będą! Już to robią!
W takim razie „wolny rynek” w pojęciu Jewropejczyków jest dokładnie tak samo wolny, jak rynek w Związku Sowieckim. Tam też firmom z Kazachskiej SRS nie wolno było tępić firm z Estońskiej SRS na rzecz firm „swoich” (Co zresztą też się robiło – a jakże...).
Wolny Rynek oznacza, że wszyscy mają na nim równe prawa. Natomiast „Wspólny Rynek” oznacza rynek „wspólny” dla tej bandy, która w miarę zgodnie rządzi państwami Wspólnoty. Inna sprawa: skąd ONI wiedzą, że w spółce ABC Ltd zarejestrowanej w Londynie i zarządzanej przez Francuza większość akcyj nie należy do np. Amerykanów – to tego już nie wiem? Przecież co minuta miliony akcyj zmieniają na giełdach właścicieli...
Z tego chóru wyłamał się inny Czerwony Bałwan p.Franciszek Gyurcsány - b. członek Towarzystwa Młodych Komunistów, obecnie premier Węgier. Zażądał, by „bogate państwa” dały €190 mld na pomoc krajom Europy Środkowo-Wschodniej.
Komuniści wierzą w rozdawnictwo pieniędzy i dzielenie ich po równo – to jasne: „Obrabować bogatych i dać biednym”. Jednak motywacja p.Gyurcsániego była oryginalna: „Nie możemy pozwolić na powstanie ekonomicznej żelaznej kurtyny w Europie”.
Otóż właśnie w tej chwili ani „żelaznej”, ani innej kurtyny we Wspólnocie nie ma – podobnie jak nie ma jej między biedną północą Szkocji a bogatym okręgiem Londynu. Natomiast po przyjęciu propozycji p.Gyurcsániego powstałaby wyraźna granica między krajami, których państwa BIORĄ – a tymi, które DAJĄ.
Gdy inny Czerwony Bałwan JE Benedykt Hussein Obama postanowił rozdać stanom $800 mld, sześć stanów odmówiło przyjęcia tego daru Danajów. Dumny jestem, że JE Donald Tusk znalazł się wśród tych, którzy zaprotestowali przeciwko temu komunistycznemu pomysłowi!
autor: Janusz Korwin-Mikke