


Ziemia jest okrągła, po wiośnie jest lato, a Katyń jest ludobójstwem - tak najkrócej skomentować można przygotowaną przez Sejm uchwałę w związku z 70. rocznicą agresji Rosji Sowieckiej na Polskę. Uchwała rodziła się w strasznych bólach porodowych, ponieważ większość jej akuszerów (PO, lewica i PSL) chciała nadać jej taki kształt, żeby się podobała wszystkim, a zwłaszcza Rosjanom. Przedstawiciele koalicji rządowej i SLD widać nie znają mądrego polskiego powiedzenia: Jeszcze się taki nie urodził, co by wszystkim dogodził. Uchwała więc będzie - i Bogu dzięki. Szkoda tylko czasu, atłasu, nerwów i trochę żenującego spektaklu, w którym nieliczne grono prowincjonalnych, jak się okazało, aktorów usiłowało - z nienawiści do Kaczyńskich i PiS-u lub wrodzonej głupoty - pomniejszyć tragedię tysięcy polskich oficerów wojska i policji w Katyniu.
Duża część klasy politycznej zachowywała się tak, jakby objadła się szaleju, a Putin i jego kompania zacierali łapska. Ten gorszący spektakl minimalizowania własnych, polskich cierpień już się kończy, ale trudno będzie zapomnieć politykom Platformy, SLD i PSL tych żenujących wygłupów. Ewidentnie odbywały się one kosztem polskiego interesu narodowego i prawdy historycznej.
Nie mogę kompletnie pojąć niektórych wypowiedzi towarzyszących temu gorszącemu spektaklowi - przy całym szacunku dla jej autorów. W minioną środę w Programie 3 Polskiego Radia Tadeusz Iwiński z SLD zmartwił się, że Sejm przyjmuje uchwały taśmowo (!), a powinien tylko kilka w ciągu roku - a w ogóle to „nie każda rocznica powinna być pretekstem do uchwały sejmowej”… I cóż można odpowiedzieć panu profesorowi? Że jest to okrągła 70. rocznica? Czy według przedstawiciela lewicy mamy czekać do setnej?
Z kolei przedstawiciel PO Paweł Olszewski opowiada rzeczy wręcz niebywałe. W ostatni wtorek w TVP INFO zaprezentował czystą kwintesencję narodowego minimalizmu i żenującego, aintelektualnego dostosowywania się za wszelką cenę do tego, co sądzą, czy chcą inne nacje. Przykładem tego są słowa posła Olszewskiego, że skoro „podejmujemy uchwały, które mają znaczenie międzynarodowe, więc musimy [! - dop. RCz.] dostosować się do zasad międzynarodowych”.
Patrząc na to, co wyrabiali politycy w sprawie uchwały upamiętniającej 17 września 1939 roku, zwłaszcza PO, ale też w dużej mierze SLD, chciałoby się zakrzyknąć: „Kończ, waść, wstydu oszczędź!”. Na szczęście nie jest tak, jak u Sienkiewicza - adresat owego zawołania tego pojedynku nie wygrał.
autor: Ryszard Czarnecki