Agenci i oszołomy
Wrzód zaczyna wreszcie pękać - to dziwne, ale odwilże w Polsce pojawiają się w październiku, listopadzie, grudniu... To samo dzieje się i teraz.
Od 15 lat tłumaczę wszystkim, że cała ta III Rzeczpospolita to jeden teatr na użytek naiwnych. Ostatnio raz na 3 tygodnie w nakładzie w sumie ponadmilionowym. I traktowany byłem jak oszołom.
I oto na łamach Rzeczypospolitej zabrał głos WCzc Donald Tusk (PO, Gdańsk), który na pytanie „Czy agenci są wszędzie?” odparł: „Ta teza ma coraz więcej zwolenników, choć jej dosłowne traktowanie, jak każdego radykalnego uogólnienia, byłoby zafałszowaniem rzeczywistości. Jednak każdy, kto ma oczy i uszy otwarte, musi przyznać, że stopień obecności ludzi ze służb, polskich i nie polskich, w życiu publicznym jest zastanawiający. Ich obecność i w biznesie, i w polityce, bliskie, serdeczne relacje między dawnymi i obecnymi agentami a politykami i biznesmenami - to wszystko jest poza standardami cywilizowanej demokracji. To objaw choroby”.
Dobre i to. Bo do tej pory za „objaw choroby” uważano podejrzewanie, że III RP jest upchana agentami... A tego, że są „wszędzie”, nie można traktować dosłownie. Być może Polski Związek Warcabowy jest od nich wolny... ale brydżowy i szachowy - nie są!
Dalej p. Donald tłumaczy, całkiem rozsądnie: Ujmijmy na razie w nawias obawy przed agresywną obecnością rosyjskich służb specjalnych w polskiej polityce i biznesie. Nie dlatego, że nie jest to ważne, ale dlatego, że brakuje wiarygodnych dowodów potwierdzających ten stan. Jedno zjawisko jednak jest z całą pewnością potwierdzone wieloma zdarzeniami i faktami. To kartel ludzi ze służb specjalnych. Do końca nie wiadomo, czy jest on porozumieniem działającym na rzecz dochodów osobistych wspomnianych ludzi, czy też porozumieniem na rzecz szerszego planu: utrzymania choćby fragmentu władzy. Nie ulega wątpliwości, że ludzie służb usiłują odgrywać większą rolę, niż wynikałoby to z ich służbowych zobowiązań. I nie wahają się przed stosowaniem rozmaitych form nacisku. Na opinię publiczną, na polityków, na biznes.
Uwaga ta jest rozsądna: nie można np. podejrzewać p. Józefa Oleksego o to, że był agentem SB - i jednocześnie, że pracował dla KGB (KGB miała zakaz werbowania ludzi wśród służb specjalnych krajów Układu Warszawskiego). Ale problem istnieje.
I nie jest to problem UB czy SB. Jest to problem ludzi z ABW, WSI - i Agencji Wywiadu.
Tamte organizacje już nie istnieją - a te: jak najbardziej.
I zajmują się rozkradaniem państwa. Niestety.
autor: Janusz Korwin-Mikke
Skomentuj ten artykuł! (7)