Agentura
Robi się coraz ciekawiej. P. Antoni Macierewicz, wiceminister Obrony Narodowej ds. WSI, powiedział w TV „Trwam”, że „większość spośród b. ministrów spraw zagranicznych była agentami”. Myślę, że chodziło Mu o tajnych współpracowników i oficerów polskiej bezpieki - bo skąd miałby wiedzieć o obcych?
Zwracam uwagę, że już z okazji listu tych b. ministrów do p. Prezydenta wyraziłem zdziwienie, gdyż sądziłem, że poza p. prof. Władysławem Bartoszewskim jeszcze jeden z nich agentem nie był - natomiast p. Prezydent, odpowiadając tylko p. Profesorowi (z wyjaśnieniem, że innym nie warto i „oni wiedzą, dlaczego”), sugerował, że agentami byli wszyscy pozostali. Prezydent nie może przecież korespondować z własną agenturą!!! Od agentów nie przyjmuje się pouczeń, agentom wydaje się polecenia.).
Zwracam jednak też uwagę, że wielokrotnie pisałem, że w Polsce przedrozbiorowej większość dygnitarzy była płatnymi agentami obcych mocarstw - i dziwne byłoby sądzić, że teraz jest inaczej. Sytuacja w Polsce (i innych krajach, gdzie szaleje d***kracja) jest taka, jak w proroczej książce śp. Stanisława Lema „Pamiętnik znaleziony w wannie”: Ludzie pracują jako agenci dla kilku organizacyj, „a niekiedy i poszóstni się trafiają” (to z Lema właśnie).
Powtarzam: to nie tylko w Polsce. Rządy mają cholernie dużo pieniędzy z podatków i zamiast na zbrojenia, wydają je na znacznie tańsze metody zdobywania obcych państw: przekupywanie ich polityków. Oprócz tego działają rozmaite masonerie i paramasonerie. Bo gdy nie ma Monarchy, nie ma w stosunku do kogo być lojalnym. Państwo bez Monarchy - to dogorywający powoli trup. Na którym już za życia pasożytują rozmaite drobnoustroje.
Nawet w Stanach Zjednoczonych za śp. Franklina Delano Roosevelta prawie połowa doradców i współpracowników Prezydenta była agentami sowieckimi - a nie wiemy, czy nie było tam agentów innych państw! Nie można się więc dziwić, że dziś „rządy” to plątanina agentur. Co znakomicie tłumaczy, dlaczego „klasy polityczne” z taką łatwością zdradzają swoje państwa, wybierając wierność mitycznej „Unii Europejskiej”.
autor: Janusz Korwin-Mikke
Skomentuj ten artykuł! (2)