Ale numer...
Jako ten numerolog powiatowy dalej konsekwentnie i systematycznie obcuję z liczbami. Analizuję kolejne dziedziny życia i wyszukuję w nich znaczącą rolę liczb. Jest ich coraz więcej, są tu i tam i pokazują się znienacka, niespodziewanie, w dziedzinach jakby dotąd nienaruszalnych, zamkniętych, skostniałych. Oto w Szczebrzeszynie (lubelskie), przy samym wejściu do kościoła, w złoconej ramce, wisi wykaz 71 grzechów. To dla ułatwienia - tłumaczą duchowni, to dyskryminacja - oburzają się kobiety, bo wykaz grzechów na tablicy ich tylko dotyczy („Każda dama grzeszy sama” - XXI w., własne). Te 71 grzechów układały ponoć miejscowe zakonnice, toteż nie może dziwić taka ich jednostronność. Układały je przecież z pobudek osobistych - duchowych i cielesnych. Kościół w Szczebrzeszynie idzie z duchem czasu, ku nowoczesności, dla wygody spowiadanych. W konfensjonale spowiednik trzyma w ręku spisanych 71 złych uczynków, a spowiadająca się podaje tylko odpowiednie numery. Dla przykładu podam kilka (będąc 3 dni temu w tym mieście, osobiście spisałem): Nr 26: „Czy biję męża?”, nr 29: „Czy stosuję środki antykoncepcyjne?”, nr 37: „Czy palę papierosy?”, nr 43: „Czy nie utożsamiałam przyjemności i popędu seksualnego z miłością?”, nr 44: „Czy usprawiedliwiałam miłością stosunki przedmałżeńskie?”, nr 48: „Czy zachowywałam się uwodzicielsko, byłam nachalna, zniewalałam?”, nr 50: „Czy po chrześcijańsku planowałam rodzinę?”, nr 51: „Czy będąc chora seksualnie, podjęłam leczenie?”. Dosyć!!! Ja się już z tym żegnam! To już nie tylko przysłowiowe średniowiecze, ale epoka jaskiniowa. Ale do czego ja to porównuję... Jaskiniowcy pisać i czytać nie umieli i grzechy wszelkie maczugami sobie wybijali. Może i tak było lepiej...
Chłopy w Szczebrzeszynie się cieszą, bo grzechów dla nich w tym wykazie jakby nie ma. Wyraźnie spadła ich spowiadalność. Niech się jednak tak nie cieszą, bo na skutek niewieścich protestów miejscowi duchowni przygotowują dla nich też zestaw grzechów. Ma być ich podobno kilkaset, i to z podpunktami. Są tacy, co sobie żarty z tego robią, podając np. numer, którego nie ma, albo mówią „44” do trzeciej potęgi. Jak mi wyznała kuzyka, najczęściej podaje się numery tak na oślep - bo właściwie każdy numer jest trafiony. Niejasna jest też do końca formuła: „Więcej numerów nie pamiętam...”. Jak nie podasz żadnego numeru, to spowiednik cię może wyręczyć i podać kilka tak od siebie, czy wedle siebie. Oczywiście na końcu, przed pukaniem, usłyszysz: „Idź i nie grzesz więcej, już cię wyzerowałem”.
Apeluję! Ułatwiajmy sobie życie! Prezydent niech tylko podaje numer kolejny premiera, premier niech poda tylko liczbę zmienionych ministrów, maturzyści i gimnazjaliści niech podają od razu numery ściągniętych zadań i tematów, w sejmie niech marszałek podaje tylko ilość zapisanych do głosu, numery foteli posłów nieobecnych i ewentualnie jeszcze ceny dań w sejmowej restauracji, posłowie niech tylko liczą te procenty sondażowe, bo na nich już społeczeństwo nie może liczyć. Tak dla hecy zrobiłem sobie mały rachunek sumienia. Wybrałem 6 grzechów średniego kalibru i obstawiłem totka. Miałem „4”. Idę na całego teraz i skreślę liczb 12. Posłużyłem się też swoją numerologią w wyborach 13 czerwca. Postawiłem krzyżyk przy ..., bo brałem pod uwagę tylko grzechy główne i to z ostatniego tygodnia.
PS
Dla pięknej obok:
Chciałbym przeżyć w lecie
znów jakieś atrakcje,
więc cię bez namysłu
biorę na wakacje.
autor: Roman Ćwiękała
Skomentuj ten artykuł! (0)