Ano, zobaczymy...
Nie mówić mi tylko, że wchodzimy do Europy. Dbajmy o ten nasz język i unikajmy lapsusów. Jesteśmy w niej już od dawna i to w centrum. Mówić: „wchodzimy do Unii”, bo słowo „Europa” też nie jest najlepsze, przykładnego życiorysu nie ma. W mitologii bowiem była to córka Agenora, króla Tyru, którą Zeus, pod postacią byka, uprowadził na Kretę. Została tam matką trzech jego synów i potem ją zostawił. Bogowie ponoć wszystko mogą, ale zachował się nieładnie. Chcemy, czy nie chcemy, ale z tym uprowadzeniem to będziemy mieli ciągle złe skojarzenia. „Na rzeź cię, byśku, chowają, przetoć dobry obrok dają” (XVII w.). Ano, zobaczymy...
Jako ten powiatowy numerolog zastanawiałem się, dlaczego akurat na to wejście wybrano 1 maja. Moje rozumowanie jest następujące:
1 stycznia, 1 kwietnia, 1 czerwca, 1 września, 1 listopada to daty już jakby zarezerwowane - i wesołe, i smutne. Luty za krótki, w marcu jak w garncu, lipiec i sierpień to wakacje i urlopy. Grudzień kojarzyłby się z grudami, czyli z życiem po grudzie. 1 października to Międzynarodowy Dzień Muzyki. Też nie najlepsze mogą być z tym dniem skojarzenia, bo tańczyć byśmy musieli, tak jak by nam grali. Został faktycznie tylko 1 maja. To nawiązanie do Święta Pracy, miedzynarodowego święta mas pracujących, dzień solidarności klasy robotniczej. Czy to nawiązanie okaże się trafne? Ano, zobaczymy... Uchwałę o obchodach 1 Maja podjęto na Kongresie Założycielskim II Międzynarodówki w Paryżu, w 1889 r. Wiadomo, co się wydarzyło w Paryżu dokładnie 100 lat wcześniej i co w Polsce 100 lat poźniej. A 1 maja dlatego, bo w tym dniu w Chicago, w roku 1886, robotnicy amerykańscy rozpoczęli strajk. Były aresztowania, skazania i stracenia. To już nie najlepsze skojarzenia, no ale zobaczymy...
Nie najlepsze też asocjacje z 1 maja mogą mieć Filip i Jakub - solenizanci tego dnia, bo to powszechnie się mówi: „Wyskoczył jak Filip z konopii” i „Pije Kuba do Jakuba, Jakub do Michała”. Aż tak do przodu z tymi skojarzeniami to nie ma co wybiegać, a zresztą zobaczymy...
Nie powinno być aż tak źle, bowiem: „Jeśli deszcz w nocy Filipa i Jakuba, na dobry urodzaj dość pewna rachuba” (XIX w.). Ano, zobaczymy...
autor: Roman Ćwiękała
Skomentuj ten artykuł! (6)