Benzyna i wyborca
Prasa europejska pełna jest obaw związanych ze wzrostem cen ropy naftowej. Z 46 dolarów skoczyły na 50, potem na 60, mówi się o 70...
...tylko zapomina się, że w słynnym „kryzysie naftowym” trzydzieści lat temu doszły do $72 - a przecież ówczesny dolar był o ponad połowę mocniejszy od obecnego!
Natomiast mało się ciągle wspomina, że cena benzyny doszła już do 1.50... Cała reszta ceny to po prostu nieprawdopodobnie wysoki podatek „akcyzowy”. Czyli od „luksusu”, jakim jest jeżdżenie samochodem.
Tyle że jeśli ja tym samochodem przewożę chleb z piekarni do sklepu, to koszt benzyny doliczany jest do kosztów pieczywa - a te płaci zwykły szary zjadacz chleba.
Jak zresztą płaci on każdy podatek. Jeśli podniesiemy 10-krotnie podatek gwieździe filmowej zarabiającej milion dolarów, to wytwórnia zapłaci jej 10 milionów dolarów - a różnicę tę doliczy do ceny biletu. Gwiazda otrzyma na rękę tyle samo - a dla widza to parę centów więcej. Może nie zauważy... Jeśli jest to film dla milionów widzów. Natomiast jeśli jest to film dla 100.000, to cena biletu wzrośnie o parę dolarów.
I dlatego wysokie podatki zabijają sztukę. Utrzymać się mogą tylko filmy lub książki wydawane w milionach egzemplarzy. Albo dla bardzo bogatych.
Wracając do benzyny. Po jednym moim spotkaniu podszedł do mnie facet i spytał, czy to prawda, że gdyby Platforma Janusza Korwin-Mikke wygrała wybory, to cena benzyny spadłaby (wraz z podatkiem drogowym!) do dwóch złotych. Gdy potwierdziłem, oświadczył:
„To ja na was głosować nie będę!”
„Dlaczego?” - spytałem.
„Bo teraz benzyna jest droga - ale mnie na nią stać. Natomiast gdyby staniała do 2 złotych, to bardzo wielu kierowców wyprowadziłoby samochody z garażów, na drogach zrobiłby się tłok i ja nie mógłbym swobodnie jeździć!”.
Tłumaczenie, że gdyby jeździło dwa razy tyle kierowców, to sumy podatku na drogi wzrósłby dwukrotnie, a więc można by w ekspresowym tempie budować nowe - i może by ktoś wreszcie wybudował obwodnicę Oleśnicy - jakoś facetowi nie trafiły do przekonania.
Tak oto straciliśmy wyborcę!
autor: Janusz Korwin-Mikke
Skomentuj ten artykuł! (6)