Borrell z bliska
Spotkanie z Borrellem trwało ponad pół godziny, choć miało trwać parę minut. Spotkaliśmy się z nim we trójkę: Protasiewicz, Pinior i ja. Temat formalnie ustalony wcześniej: przekazanie daru dla PE od miasta Wrocławia w postaci wielkiej szklanej kuli, która już i tak stoi od szeregu miesięcy na dziedzińcu parlamentu w Strasburgu. Nie wchodząc w szczegóły tej rozmowy, powiem dyplomatycznie, iż wiedza szefa PE na temat historii i geografii Polski, Dolnego Śląska i Wrocławia po tym spotkaniu była zdecydowanie większa niż przed nim. W trakcie rozmowy Borrell skojarzył w końcu nieznany mu „Wrocław” ze znanym „Breslau”...
Ale i tak pierwsza połowa rozmowy dotyczyła - z inicjatywy prezydenta europarlamentu - unijnej konstytucji i jej szans (coraz mniejszych) we Francji. Żeby ich nie zmniejszyć dodatkowo, PE będzie głosował na temat kontrowersyjnej „dyrektywy usługowej” dopiero po francuskim referendum, a więc w czerwcu. Ale to i może nie pomóc, skoro na przykład większość wyborców Partii Socjalistycznej we Francji jest przeciwna konstytucji, mimo że formalnie PS jest „za”.
Borrell starał się być miły. Jego współpracownicy twierdzą, że jako zapalony turysta marzy o wędrówce po polskich Tatrach. Póki co, postara się być na majowych uroczystościach oficjalnego przekazania daru miasta Wrocławia. Nie będzie to łatwe, bo będzie między młotem (wizyta prezydenta Afganistanu) a kowadłem (wizyta Wielkiego Księcia Luksemburskiego).
www.ryszardczarnecki.pl
autor: Ryszard Czarnecki
Skomentuj ten artykuł! (2)