Bransoletki
I znowu „ważna” osobistość mnie rozbawiła. Posłanka (lub jak woli Jaruga - posłana) SLD Katarzyna Piekarska, rocznik 67, zamierza przedstawić Sejmowi swój pomysł walki z pedofilią. Chce wprowadzić bransolety, które ujawniałyby miejsce pobytu pedofila. Całkiem jak u zwierząt, czy ryb, którym zakłada się na grzbietach lub ogonach czujniki, co by znać miejsce ich pobytu. Sprawa jest bardzo poważna, aktualna, na czasie, ale dla mnie zabawna i do końca niezrozumiała. Możliwe, że kajdanki piekarskie „chwycą” w Sejmie, ale ja mam naprawdę wątpliwości i to natury czysto takiej życiowej. Najpierw to trzeba takiego pedofila znaleźć, żeby go zakuć, czyli zaobrączkować. Przecież jak takiego zboczeńca się złapie, to zakuć go, wsadzić i koniec. Nie wypuszczać na wolność i już. Przypomina mi się w tym momencie taki dowcip o tępieniu much. Muchę najpierw należy złapać, nasypać jej na pyszczek trucizny i wypuścić. Powinna zginąć. Na jaką część ciała takiemu złoczyńcowi tę bransoletkę zakładać? Kobiety zakładają te ozdoby na rękę, egzotyczni jeszcze na nogi i szyję, a pedofilowi na ... Ciekaw jestem też, jak te bransolety będą wyglądały, jaki będą miały kształt, rozmiary, kolor itp. Wyobrażam sobie, że te męskie „pasy cnoty” zamykane będą na kluczyki, które przechowywać będzie w sejfie jakiś miejscowy kowal albo prokurator. Kto wie, może i takie kluczyki będzie przechowywać u siebie sama pomysłodawczyni Piekarska, bo słyszałem, że posiada żyłkę kolekcjonerską. Jubilerzy już zacierają ręce, szykując całe zestawy bransoletek, do wyboru, do koloru, za jedyne 9,99 euro. Myślę, że wkrótce po wejściu w życie tej piekarskiej ustawy inna jakaś posłana zaproponuje Sejmowi bransolety dla homoseksualistów. To dopiero będzie wielkie bratanie się. Homisie potraktują te bransoletki jako np. obrączki ślubne. Wysyłając sygnały dźwiękowe, będą wzajemnie szybko się odnajdywać i to praktycznie w każdym miejscu. Normalna para, zanim się pobierze, to musi użyć wiele słów, gestów, uśmiechów, czynów itp., a takim homistom wystarczy zwykłe pik, pik, pik.
Słowo „pedofilia” jest pochodzenia greckiego, ale tak z ciekawości, wiedząc, że w starożytnym Rzymie tego rodzaju uciechy były powszechne, zajrzałem do słownika łacińsko-polskiego i się zdumiałem. Pedo znaczy: puszczać wiatry, a filia to: córka. Współczuję takim rodziciom, których córka pracuje np. w filii zakładu produkującego wiatraczki. Groteskowe to wszystko, tak samo jak groteskowy jest pomysł posłany Piekarskiej.
PS Dla pięknej obok:
Patrzę na Ciebie,
serce me płonie,
bowiem na jednej
jesteśmy stronie.
autor: Roman Ćwiękała
Skomentuj ten artykuł! (3)