Chwalipięty
Państwo zapewne nie pamiętacie czasów sprzed agresji przeciwko Irakowi. Tłumaczyłem wtedy, że jeśli JE Jerzy W. Bush chce zniszczyć JE Saddama Husseina - to niech to powie wprost - a niech nie kłamie, że Republika Iraku ma „broń masowego rażenia”. A nie ma - pisałem - bo mieć nie może: Arabowie są niezdolni do dyscypliny, niezbędnej do utrzymania takiej broni, a już Arabowie socjalistyczni... Gdyby nawet Irak taką broń miał, to już dawno byłaby rozkradziona. Prywatna pewno by działała, bo prywatnego Arabowie nie kradną i o prywatne czasem dbają - ale państwowe?
Dziś sytuacja się powtarza. Zachodzi przy tym ciekawe zjawisko: gdy władze KRL-D ogłoszą, że w Korei Płn. wszyscy są zadowoleni z życia - nikt im nie wierzy. Gdy tylko ogłoszą, że mają bombę atomową - od razu Phenian staje się absolutnie wiarygodny!
Bo nasza cywilizacja cierpi na BRAK PRZECIWNIKA. Człowiek - to znaczy: pies i mężczyzna; kot i kobieta nie muszą - musi czuć zagrożenie, musi z kimś walczyć - inaczej się rozleniwia i podupada moralnie. Nie wszystkim wystarcza boisko lub szachownica...
Więc szukamy tego przeciwnika. Gdyby 40 lat temu Mr Smith powiedział, że KRL-D stanowi zagrożenie dla USA, to by go chyba oskarżono o ośmieszanie Ameryki. Dziś potrzeba posiadania wroga jest tak wielka, że wystarcza i Granada... Dobra psu i mucha - gdy koty boją się wyjść na podwórko. A potężny buldog MUSI za czymś poganiać. Bo zdechnie.
Nikt mi nie wierzył, gdy przed inwazją na Irak twierdziłem, żadnej broni tam nie ma, a Arabowie po prostu lubią się przechwalać. A JE Kim Dzong Il ma urodziny; bombę a może i ma - ale czy USA nie mają antyrakiet o dwie generacje lepszych?
Mają. Ale CIA ma interes, by podsycać zagrożenie - bo wtedy dostaje więcej pieniędzy na swoje operacje.
autor: Janusz Korwin-Mikke
Skomentuj ten artykuł! (1)