



Parę godzin temu oglądałem prognozy rozmaitych wydarzeń w roku 2009. Oczywiście nie wróżbitów z fusów od gospodarki, od polityki czy od pogody – lecz astronomów. Ci jeszcze za czasów Ptolemeusza (w Chaldei i Egipcie – nawet wcześniej!) potrafili przewidywać zaćmienia – no i usłyszałem, że w tym roku ma takowe być.
Przy okazji przesłuchano jakiegoś astronoma, który obserwował poprzednie – i wyszło, że podczas tamtego zaćmienia Słońca temperatura w ciągu tych dwóch minut spadła z 33 do 20oC!
Powiedzmy, że obserwator trochę przesadził, i spadła z 31 na 23oC. Natomiast głosiciele GLOBCIa twierdzą – przyznając, że to górna granica – że temperatura Ziemi może wzrosnąć aż o 5oC! W ciągu 40 lat.
Porównajmy te liczby – i skończmy na tym dyskusję nad wpływem człowieka na klimat... Nawet gdyby przyjąć, że globciomaniacy mają rację i człowiek jakoś-tam na temperaturę globu wpływa.
Teraz podobna sprawa. W dyskusji o wzroście liczby emerytów na portalu onet.pl BIZNES przeczytałem:
„W 2008 r. w Polsce padł emerytalny rekord. Dotąd na emeryturę odchodziło rocznie ok. 100 tys. osób. W minionym roku decyzję o wycofaniu się z życia zawodowego podjęło 250 tys. Polaków, z tego 80 proc. przeszło na tzw. wcześniejszą emeryturę - informuje »Gazeta Wyborcza«.
Jak pisze gazeta, eksperci są tym wynikiem przerażeni. - To coś niespotykanego, dla polskiej gospodarki to katastrofa - komentuje w rozmowie z „GW” Jeremi Mordasewicz, członek rady nadzorczej ZUS”.
Otóż p. Jeremi znany mi jest jako znakomity publicysta gospodarczy. Tu jednak wszedł w buty członka RN ZUS – i z tej perspektywy wygląda Mu to na katastrofę. Jednak dla ZUS-u – a nie dla gospodarki!
Parę lat temu z Polski wyjechały podobno trzy miliony ludzi - i co? Dziś może 2 miliony wróciły – a może dalsze dwa wyjechały? Kto to wie? I bardzo dobrze – bo po cholerę mamy to wiedzieć? Reżym musiał, owszem, znać liczbę poborowych – ale mamy mieć armię zawodową, więc po co komu informacja o liczbie mieszkańców?
Skoro wyjazd 3 milionów nie stał się „katastrofą dla gospodarki”, to przedwczesne emerytury 150- tysięcy 60-latków też jakoś przeżyjemy. Gdyby przeszło na emeryturę pięć milionów ludzi...
...też byśmy to przeżyli!!
Według mojej oceny przy dzisiejszej „organizacji pracy” wysiłek? mieszkańców Polski jest marnowany – więc wystarczyłoby zracjonalizować wysiłek pozostałych, i też jakoś by to było.
Kto wie – czy nie lepiej. Wyobrażacie sobie Państwo ten boom, gdyby przestały istnieć wszystkie urzędy skarbowe? Pogłówne można pobierać w biurach meldunkowych, a podatek od nieruchomości: w gminnych wydziałach gruntów i geodezji...
I Ziemia, i gospodarka – stanowią układy stabilne. Doprowadzenie do katastrofy jest trudne.
Chyba że – jak JE Robert Mugabe z Zimbabwe – ukończy się 17 fakultetów.
autor: Janusz Korwin-Mikke