Co w brzozowych laskach?
U naszego wschodniego sąsiada zaczyna dziać się ciekawie. Sytuacja polityczna na Białej Rusi nie jest nam jednak znana z powodu swoistej cenzury. Nie, nie białoruskiej: polskiej.
„Polska” klasa polityczna ma swojego kandydata na prezydenta, podsuniętego, oczywiście, przez Zachód, p. Aleksandra Milinkiewicza. Potrzeba więc było aż pobicia p. Aleksandra Kazulina przez siepaczy JE Aleksandra Łukaszenki, byśmy dowiedzieli, że ktoś taki istnieje - a nawet pokazują Go w białoruskiej TV!
Nie iżbym popierał p. Kazulina. Na podstawie spotkań w Warszawie wyrobiłem sobie dobrą opinię o p. Milinkiewiczu, a socjal-d**kratów i w ogóle wszelkich Czerwonych nie znoszę. Z dwojga złego jako Białorusin wolałbym p. Łukaszenkę, który chce mieć Władzę, a nie budować socjalizm czy „dbać o dobro klasy robotniczej”. Wolałbym p. Milinkiewicza - ale On chce zniszczyć państwo, wprowadzając d***krację. Więc p. Łukaszenka wygra te wybory - i to wysoko.
Ja tylko pokazuję, jak stronnicza, sterowana (może po prostu wygodnicka, powtarzająca za reżymową PAP-ą) jest polska prasa.
A w wewnętrzne sprawy sąsiada nie należy się wtrącać. Co „polscy” politycy zobaczą, gdy za parę miesięcy przyjdzie im rozmawiać z rządzącym już na Ukrainie p. Wiktorem Janukowyczem. Jeśli będzie chciał z nimi rozmawiać...
autor: Janusz Korwin-Mikke
Skomentuj ten artykuł! (0)