Cukier
Rozwijają się obecnie dwie akcje jednej tragikomedii pt. „Państwo pomaga”.
W pierwszej widzimy protest francuskich pracowników naukowych. We Francji - w odróżnieniu od USA - nie ma uczonych - są tylko, jak za caratu (i jak nadal w Polsce zresztą), czynownicy zwani „pracownikami naukowymi”. Za to francuska nauka otrzymuje ze środków Republiki (czyli z kieszeni podatnika...) wsparcie finansowe wielokrotnie większe niż amerykańska.
I dlatego na nic nie starcza, a „nauka” francuska leży. Bo urzędnik nie może dać pieniędzy na coś, czego nie rozumie; da pieniądze, akurat się nie uda - i urzędnik wylatuje z posady... Albo odwrotnie: jakiś hochsztapler przekonuje urzędnika, że jemu coś się na pewno uda - i urzędnik daje pieniądze. Nie jego przecież.
Najzdolniejsi uczeni uciekają więc z Francji tam, gdzie urzędnik nie daje wprawdzie pieniędzy, ale też nie wtrąca się do badań...
A w Polsce bankrutuje „Polski Cukier”. Zamiast małych, konkurencyjnych prywatnych cukrowni, utworzono reżymowy koncern - do którego trzeba dopłacać. Jeśli widzicie Państwo, że przez ostanie dwa lata cukier zdrożał dwukrotnie - to właśnie dlatego, że „nasze” państwo „pomaga” polskim cukrowniom.
Najdowcipniejsze, że „Polski Cukier” musi obecnie zamykać cukrownie - i już zwolnił więcej ludzi niż zwolniliby prywatni właściciele... A przecież utworzono go pod hasłem „obrony miejsc pracy”...
Tak jest zawsze, gdy jakaś działalność zostanie upaństwowiona.
Kiedy wreszcie ludzie się nauczą, że państwowe molochy służą tylko temu, by dawać bardzo wysokie pensje ludziom na stanowiskach kierowniczych - i robić lewe interesy? Kiedy się nauczą, że państwowa biurokracja morduje wszystko, czego się dotknie - i kiedy dojdą do wniosku, że trzeba jej działalność ograniczyć do minimum?
autor: Janusz Korwin-Mikke
Skomentuj ten artykuł! (1)