


Owszem, jeśli tylko zdecyduje się na jednolitą i wymagającą politykę. Jednomyślność została uratowana na ostatnim szczycie UE. Każdy dostał coś dla siebie. Polska wywalczyła zawieszenie negocjacji o nowej umowie o partnerstwie i współpracy z Rosją. Łagodnie nastawieni wobec Rosji Włosi zahamowali ewentualne inne sankcje polityczne wobec naszego wschodniego partnera. Teraz czas na politykę bardziej wymagającą. Wbrew deklaracjom rosyjskich polityków Rosja jest nie mniej zależna od Zachodu, jak Zachód od Rosji. Zachód jest najważniejszym płatnikiem Rosji oraz jedynym źródłem inwestycji, które modernizują rosyjską gospodarkę. O żadnym „zakręceniu kurka z gazem” na Zachód mowy być nie może. Nie pozwoli na to przemysł energetyczny w samej Rosji. Za sam gaz, płynący w Gazociągu Przyjaźń, Rosja otrzymuje 130 mln euro... dziennie. Bardziej wymagająca polityka wobec Rosji jest zatem nie tylko możliwa, ale i konieczna.
Rosja nie realizuje 3 z 6 punktów porozumienia negocjowanego w naszym imieniu przez Prezydenta Sarkozy’ego. Tym samym odebrała sobie prawo do partnerstwa z Europą. W tym sporze chodzi dziś także o wiarygodność Unii Europejskiej. Pomoc humanitarna, odbudowa Gruzji, porozumienia handlowe i wizowe to za mało. Rosja musi dobrze poczuć na czym polega samoizolacja. Inaczej nie damy jej nawet szansy na rewizję swej polityki. Inaczej będziemy ją utwierdzać w przekonaniu, że wolno jej wszystko.
Poczucie postępującej izolacji politycznej i ekonomicznej w perspektywie kolejnych wyborów prezydenckich w 2012 roku jest jedyną szansą na wątpliwości i podziały w obozie władzy w Moskwie. Ta agresja nie może się Moskwie opłacić.
Potrzebna jest rewizja naszej polityki energetycznej. Uzależnienie od Rosji ogranicza pole europejskiego manewru już dziś. Czy chcemy pogłębienia tego procesu?
Państwa członkowskie powinny czym prędzej odstąpić od budowy Gazociągu Północnego i Południowego.
Jeśli tych dalekosiężnych wniosków nie wyciągniemy, narażamy się na marginalizację i śmieszność. Moskwa musi poczuć, że jej agresywna i arogancka polityka w regionie skazuje ją na marginalizację i na obniżenie rangi stosunków z Zachodem. To będzie oczywiście zniszczenie dorobku ostatnich 20 lat, kiedy Rosja odbudowywała swoją pozycję w świecie. Ale trwoni ten kapitał na własną prośbę i nie jest zadaniem Unii powstrzymywanie tego procesu. Moskwa musi się sama przekonać, jak to jest być wielkim krajem z wielkimi aspiracjami, który jest izolowany na międzynarodowej scenie.
Oczywiście oczekiwane otrzeźwienie może się dokonać w perspektywie lat, nie miesięcy. Unia jednak musi się uzbroić w cierpliwość, skoro od lat bezczynnie przyglądała się narastającym w Rosji imperialnym ciągotom.
W tym sensie polskie postulaty, podnoszone przede wszystkim przez Prezydenta Lecha Kaczyńskiego podczas nadzwyczajnego Szczytu UE w sprawie Gruzji, służą nie tylko interesom Polski, ale i całej Unii Europejskiej.
autor: Konrad Szymański