


Unia Europejska nie jest doskonała. To, co jej zupełnie nie wychodzi – to PR, czyli skuteczne chwalenie się własnymi dokonaniami. A jest się, czym chwalić.
Unia jest, moim zdaniem, unikatowym przykładem realizacji zupełnie utopijnej idei – pogodzenia odwiecznych i zapiekłych wrogów – poprzez połączenie ich gospodarczych interesów i przez to wykluczenie interesu ekonomicznego jako źródła ewentualnych przyszłych konfliktów.
To, że Unia jest skomplikowana - to prawda. To, że wszystko wymaga odpowiedniego czasu i przestrzegania reguł - też prawda. Ale - zważywszy, że Unia zrzesza prawie pół miliarda obywateli z 27 rożnych (niegdyś wrogich sobie) państw: wielkich - małych, bogatych - biednych, o różnej kulturze, tradycjach, religiach - uważam, że to cud, że wszystko jednak całkiem sprawnie działa, pomimo dodatkowego utrudnienia – obowiązku tłumaczenia wszelkich dokumentów na 23 języki!
Obywatele mało o Unii wiedzą, to też prawda. Słabo poinformowani są nie tylko „nowi”. Brak podstawowego „unijnego zorientowania” jest powszechny. Jeśli ktoś chce, to oczywiście dotrze do konkretnej informacji, choćby w Internecie, czy za pośrednictwem nowej telewizji parlamentarnej EuroparlTV ( http://www.europarltv.europa.eu/StartPage.aspx ), ale bardzo rzadko natknie się na nią „przypadkiem”. Unia nie radzi sobie z PR-em zupełnie.
Skupmy się na polskim przykładzie. Mamy specjalne unijne fundusze na akcje informacyjne i wyspecjalizowane wydawnictwa: w Urzędzie Komitetu Integracji Europejskiej, biurach informacyjnych Parlamentu i Komisji Europejskiej (oba mają siedzibę w Warszawie) czy w Urzędach Marszałkowskich. Kwestia dystrybucji broszur informacyjnych pozostawia jednak wiele do życzenia - w jednej z niedawnych przesyłek zamówionych przeze mnie do moich biur poselskich „wetknięto” np. kilkaset druków „historycznych”- sprzed naszego wejścia do Unii…
Można wiedzę próbować czerpać z mediów, nie będą to jednak dobre wiadomości – te bowiem są nudne i przegrywają zawsze ze „ślicznym skandalem”.
Spróbuję jednak nie nudzić za bardzo i przypomnieć kilka unijnych osiągnięć związanych z naszą pierwszą polską kadencją w Parlamencie Europejskim, która oficjalnie rozpoczęła się w lipcu 2004 r. Co się zmieniło:
1. Podróżujemy w strefie Schengen - wygoda i oszczędność czasu.
2. Płacimy zdecydowanie mniej za roaming, ograniczenia stawek tzw. eurotaryfa - objęła wszystkich unijnych operatorów komórkowych, po wakacjach nie czeka na nas zaskakujący rachunek.
3. Mamy nowe prawa wyborcze - bierne i czynne: w wyborach do Parlamentu Europejskiego i lokalnych na terenie całej Unii, bez względu na to, gdzie na stałe mieszkamy. Przykładowo nasz rodak może być brytyjskim radnym lub hiszpańskim posłem do Parlamentu Europejskiego.
4. Mamy możliwość dochodzenia swoich praw na poziomie unijnym poprzez petycje do Parlamentu Europejskiego, skargi do Komisji Europejskiej, czy Europejskiego Rzecznika Praw Obywatelskich (Ombudsman). Trochę to trwa, ale warto nie odpuszczać. W wielu przypadkach - wydawałoby się „niemożliwych” - jednak obywatel wygrywa. Zachęcam do poczytania ostatniego raportu Ombudsmana http://ombudsman.europa.eu/report07/pdf/pl/rap07_pl.pdf.
5. Mamy na całym świecie opiekę konsularną wszystkich placówek krajów unijnych, jeśli odpowiedniej - polskiej w kraju, gdzie akurat przebywamy - nie ma. Zgubiony paszport przestaje być problemem. W kraju, gdzie nie ma polskiej ambasady, idziemy do np. do włoskiej czy czeskiej, które potraktują nas jak swojego.
6. Wiemy, ile naprawdę zapłacimy za bilet lotniczy, ponieważ taryfy lotnicze muszą teraz obejmować wszystkie podatki i opłaty dodatkowe. Nikt już nas nie skusi na bilet za 1 zł, by przy płaceniu zdziwić się, że to jednak z opłatami jest 500 zł.
7. Wiemy, ile naprawdę wyniosą opłaty za kredyt konsumencki, możemy wybrać najkorzystniejszą ofertę w swoim lub innym kraju członkowskim Unii, wiedząc, że oferta jest zestandaryzowana i obejmuje całkowity koszt kredytu ponoszony przez konsumenta, ponadto prawo odstąpienia od umowy, czy możliwość przedterminowej spłaty. Nic się już nie ukryje drobnym druczkiem. Oferty muszą być porównywalne ze sobą, my wybieramy dla nas najlepszą.
8. Otwarta została droga do reformy rynku telekomunikacji w Unii. Uwolnione w wyniku przejścia na cyfrowe nadawanie sygnału telewizyjnego częstotliwości radiowe zostaną przeznaczone na rozwój nowych usług, takich jak szerokopasmowy dostęp do Internetu lub mobilna telewizja. Teraz chcemy zapewnić powszechny dostęp do Internetu - nieodpłatny lub za symboliczną kwotę.
9. Kilka ważnych spraw społecznych zawartych w nowych dyrektywach związanych: z wdrażaniem polityki równych szans i niedyskryminacji w Unii, wydłużeniem urlopu macierzyńskiego, ułatwieniem dochodzenia roszczeń alimentacyjnych od osoby zamieszkującej w innym państwie członkowskim UE i in. daje nam gwarancje, że nasze obywatelskie prawa są naprawdę obowiązują w całej Unii.
10. Przyjęto Reach (rozporządzenie w sprawie rejestracji, oceny i zatwierdzania produktów chemicznych) - jeden z największych i najbardziej złożonych aktów prawnych, nad którymi pracował Parlament Europejski - dotyka on wielu zagadnień społecznych i ekonomicznych, takich jak ochrona środowiska, zdrowie obywateli, konkurencyjność przemysłu, warunki pracy i ochrona pracowników. „Kobyła” prawna - chroniąca nasze zdrowie i dająca nam informacje o „chemii” w każdym np. spożywanym produkcie.
11. Na koniec wymienię jeszcze Galileo - pierwszy cywilny system nawigacji satelitarnej, który ma być wykorzystywany do oferowania: usługi dostarczania informacji niezbędnych do pozycjonowania, świadczenia usług związanych z ochroną życia, usług handlowych, usług regulowanych publicznie (dla użytkowników upoważnionych przez władze publiczne) oraz uczestniczenia w usługach poszukiwawczych i ratowniczych. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, już od 2013 roku będziemy mogli zaufać Galileo.
autor: Lidia Geringer De Oedenberg