Panorama Oleśnicka
Warning: imagejpeg(): Unable to open 'files/autorzy/_18_&czarnecki.JPG' for writing: Permission denied in /srv/www/vhosts/panoramaolesnicka.pl/httpdocs/cnf/funkcje.php on line 72 Warning: imagejpeg(): Unable to open 'files/autorzy/_22_&Geringer.JPG' for writing: Permission denied in /srv/www/vhosts/panoramaolesnicka.pl/httpdocs/cnf/funkcje.php on line 72 Warning: imagejpeg(): Unable to open 'files/autorzy/_13_&szymanski.JPG' for writing: Permission denied in /srv/www/vhosts/panoramaolesnicka.pl/httpdocs/cnf/funkcje.php on line 72 Warning: imagejpeg(): Unable to open 'files/autorzy/_12_&Krason.JPG' for writing: Permission denied in /srv/www/vhosts/panoramaolesnicka.pl/httpdocs/cnf/funkcje.php on line 72
Felietony w Panoramie
Janusz Korwin-Mikke
felietonów: 180
zobacz
Ryszard Czarnecki
felietonów: 142
zobacz
Janusz Grela
felietonów: 74
zobacz
Julian Bartosz
felietonów: 58
zobacz
Roman Ćwiękała
felietonów: 47
zobacz
Beata Kempa
felietonów: 41
zobacz
Lidia Geringer De Oedenberg
felietonów: 24
zobacz
Czesław Panek
felietonów: 14
zobacz
Konrad Szymański
felietonów: 10
zobacz
Adrian Różański
felietonów: 8
zobacz
Bolesław Szajna
felietonów: 5
zobacz
Janusz Dobrosz
felietonów: 5
zobacz
Janusz Krasoń
felietonów: 4
zobacz
Ryszard Czarnecki
Felietony w Panoramie
fot
Deja vu ze Strasburga

 
Miałem poczucie lekkiego „déja vu” podczas ostatniej sesji plenarnej w Strasburgu, gdy na korytarzach europarlamentu spotkałem liderów SLD: Szmajdzińskiego i Kalisza. W pierwszej chwili pomyślałem, że może mamy rok 2009, a obaj panowie są już eurodeputowanymi, ale po chwili okazało się, że przyjechali po wskazówki od Europejskiej Partii Socjalistów.
Na marginesie: na posiedzeniu grupy socjalistycznej (PES) w PE w Strasburgu polska posłanka Genowefa Grabowska żaliła się na antyeuropejskość obecnego polskiego rządu. Niespodziewanie replikował na to szef socjalistów w PE Martin Schulz (ten sam, którego Berlusconi nazwał „kapo”), który oświadczył, że rozmawiał z premierem Marcinkiewiczem i że nie wydaje mu się po tej rozmowie, że nowy polski gabinet był antyeuropejski, wręcz przeciwnie. Wniosek: nie należy być bardziej papieskim od papieża (zwłaszcza gdy chodzi o papieża socjalizmu). No i lepiej własnego kraju nie krytykować za bardzo za granicą - to nie na wszystkich i nie zawsze robi dobre wrażenie...
Niewątpliwie wydarzeniem ostatniej sesji PE w Strasburgu bynajmniej nie była debata na temat homofobii, ale wizyta nowo wybranego prezydenta Boliwii, Indianina Juana Evo Morales Ayma. Uwielbiany przez zachodnioeuropejską lewicę, bezlitośnie niszczony w mediach prawicowych czy proamerykańskich. Ucieleśnienie latynoamerykańskiego snu o karierze. W USA pucybut zostaje miliarderem, w Ameryce Południowej zaś Indianin i robotnik rolny (żeby użyć tej pachnącej marksizmem nomenklatury) zostaje prezydentem. Zanim Morales został prezydentem, był działaczem związkowym, zanim został związkowcem, jako niepełnoletni pracował na roli, potem był m.in. robotnikiem i zawodowo grał na trąbce. Kariera jak z latynoamerykańskiej telenoweli... 
Ze względów ideologicznych (lewak), ale i politycznych (nachalny antyamerykanizm), powinienem Moralesa nie lubić, ale poczułem do niego sympatię. Zwłaszcza gdy zaczął od słów: „Pochodzę z ubogiej rodziny”, a potem mówił o tym, że jego matka była kompletną analfabetką, a ojciec niemal analfabetą. W tym kontekście jako sukces swojego rządu podał, że do końca maja 2 tysiące kolejnych osób w Boliwii nauczy się pisać i czytać. Z tego, co mówił, wynikało, że istotnym problemem jego kraju jest brak podstawowych dokumentów u wielu ludzi, w związku z tym pozbawieni są elementarnych praw (nie tylko wyborczych, ale nawet do opieki zdrowotnej). Tymczasem „w Europie nawet pies ma dokument” - powiedział Morales. Ten gaduła z Ameryki Południowej (nie pamiętam tak długiego przemówienia gościa Parlamentu Europejskiego w ostatnich 2 latach!) musiał wzbudzić sympatię, gdy - przemawiając bez krawata - stwierdził: „Moim największym kapitałem jest szczerość”... Ale też musi budzić kontrowersje nie tylko w świecie rekinów kapitalizmu, gdy mówi o „ponownym podziale bogactwa” w Boliwii. Chodzi oczywiście o dochody z bogactw naturalnych tego kraju, zwłaszcza ropy. Nie było to jedyne prowokujące stwierdzenie prezydenta Moralesa. Kolejnym były słowa, które nie mogły się wielu europarlamentarzystom podobać: „Walka z narkotykami nie może być instrumentem nowej kolonializacji”... Chodziło o to, że pod pretekstem walki z handlarzami narkotyków USA ingerują w wewnętrzne sprawy Boliwii.
www.ryszardczarnecki.pl

autor: Ryszard Czarnecki

 
Skomentuj ten artykuł! (3)
designed by Rikonia
copyright by Panorama Oleśnicka
panoramaolesnicka@poczta.onet.pl panorama@dyskietka.pl tel. / fax +48 71 3149428