Dlaczego?
Dlaczego Polska w negocjacjach z Unią Europejską zgodziła się na ustalenie tzw. plonu referencyjnego na poziomie 3 ton z hektara - tyle, co w podbiegunowej Finlandii? Tymczasem Czechy wynegocjowały 4 ton z ha, a Węgrzy 5. Akurat wysokość plonu referencyjnego ma wpływ na wielkości dopłat bezpośrednich dla rolników.
Dlaczego roczny limit produkcji mleka w Polsce wynosi 9 mln ton, choć nasze możliwości sięgają 16 mln ton? Czy po to, abyśmy stali się importerem produktów mleczarskich? Cukier - nasz limit wynosi 1 mln 671 tys. ton, gdy minimum wynosić powinno 1,9 mln. Skutek - ograniczenie produkcji i prawdopodobny import. Dlaczego kwota izoglukozy wynosi 27 tys. ton, a nie niezbędne 60 tys.? I znowu - dlaczego limit produkcji tytoniu został ustalony na poziomie 37 tys. ton, a nie - zgodnie z naszym interesem ekonomicznym - 70 tys.?
Polska była potęgą produkcji skrobi ziemniaczanej. Była. Obecny limit wyznaczony przez UE 145 tys. ton skazuje nas na utratę rynków zbytu, na których jesteśmy od dawna obecni. Tymczasem powinno być 400 tys. ton, a jest prawie 3 razy mniej…
Tzw. premia wołowa. UE narzuciła 926 tys. szt., a pożądana liczba to 2,2 mln szt. Efekt jest jeden - zmniejszenie i produkcji, i pogłowia bydła (tak jak wcześniej ograniczenie upraw ziemniaków). Krowy mamki: Unia przeforsowała 326 tys. szt., polscy producenci chcieli - i słusznie - 1,5 mln. Z owcami maciorkami to samo: 326 tys. szt. to rezultat złych negocjacji, a powinno być ponad 400 % tego - 1,4 mln. Można się z tego śmiać, ale rolnikom nie jest do śmiechu. A im mniej mają rolnicy, tym mniejsza konsumpcja na rynku. Im mniejsza konsumpcja, tym mniejsza produkcja. Z kolei mniejsza produkcja - większe bezrobocie. No i koło się zamyka. Czy trudno się więc dziwić, że tyle mówimy o konieczności renegocjacji?
To, co powyżej, to tzw. skala wewnętrzna czyli porównanie możliwości produkcyjnych lub realnej produkcji bieżącej z kwotami narzuconymi przez Brukselę.
A teraz skala zewnętrzna, czyli porównanie tego, co Polska „uzyskała” w negocjacjach, z tym, co mają państwa „starej” Unii. I tak roczne dopłaty bezpośrednie na hektar użytków rolnych w euro wynoszą: Polska - 51, Grecja - 309, Dania 266, Niemcy 215, Włochy 210, Francja 202, Belgia - 193, Wielka Brytania - 177. Skończmy tę wyliczankę. Nawet najsłabsza w tym gronie Portugalia ma dopłaty prawie 2 razy większe niż Polska - 94 euro (Hiszpania ponad 2 razy -118), zaś Grecja ma ponad 600% tego, co nasz kraj, Dania sporo ponad 500%, RFN, Italia i Francja 400%. I dziwić się, że Czarnecki grzmi tak donośnie? I czy być zaskoczonym w tej sytuacji, że Czarnecki ryczy jak ranny łoś?
http://www.ryszardczarnecki.pl
autor: Ryszard Czarnecki
Skomentuj ten artykuł! (1)