Dłonie
Moja bardzo dobra przyjaciółka twierdzi, że najbardziej działają na nią podniecająco męskie dłonie. Uwielbia je oglądać, dotykać, a już najbardziej głaskać. Jest cała w ekstazie, kiedy i one nie próżnują. Bardzo mnie tym swoim upodobaniem zadziwiła. Rozumiem, że buzia, oczy, klata, pupa i wiele jeszcze inych męskich atrybutów, ale dłonie? A jednak... Ręce w ogóle są czymś wyjątkowym. Można zbudować sztuczne serce, ale nie udało się do tej pory skonstruować sprawnej i funkcjonalnej ręki. Taka to skomplikowana część ludzkiego ciała. Przypatrzmy się współczesnym robotom, u których właśnie ręce są najmniej sprawne, nieporadne, kanciaste i rubaszne - dosłownie i w przenośni.
Na ludzkie ręce, dłonie zacząłem zwracać coraz większą uwagę. Gesty, gestykulacja i wszelkie ruchy rąk, a zwłaszcza dłoni, są niezwykłe. To prawdziwy teatr, pantomima! Stworzyłem sobie w domu z rąk i dłoni prawdziwe widowisko. Otóż kiedy są sejmowe obrady lub posiedzenia komisji śledczej, wyłączam fonię. Zakrywam górną część ekranu i się przyglądam. Jaką wspaniałą mam wtedy rozrywkę! Weźmy na przykład komisję śledczą. Większość trzyma ręce klasycznie, na stoliku, bawiąc się najczęściej długopisem. Wyjątkiem są tutaj ręce i dłonie Giertycha. Jego dłonie, splecione jak do modlitwy, podpierają stale głowę. Często też pociera się o czoło i zasłania oczy. Świadczy to niewątpliwie o nawiedzeniu, a także o niepewności, niejasności, chwiejności, wątpliwości i jakiejś walce wnętrz. Może to być także zwykły kompleks własnej powierzchowności. Nie mają takich nieskoordynowanych odruchów np. Miodowicz i Wassermann. Oni kładą nacisk bardziej na wypowiadanie słów. Całkowity bezruch rąk i dłoni może być wynikiem całkowitej bierności, jak w przypadku np. niezrzeszonego Witaszka. Nerwowe operowanie długopisem i spuszczona przy tym często głowa świadczą o nieporadności i bezradności. Bryluje w tym wyraźnie przewodniczący Gruszka. Podobne reakcje można zauważyć też u przesłuchiwanych.
Orędzia noworocznego pana prezydenta wysłuchałem z uwagą, ale też i je nagrałem, by przyjrzeć się dokładniej pracy właśnie rąk pana Aleksandra. Spostrzeżenia są bardzo ciekawe. Przez 8,5 minuty wygłaszanego orędzia nasz prezydent trzymał lewą dłoń na prawej. Lewa przykrywała prawą, tak jakby lewica prawicę (możliwe, że wniosek to zbyt daleko idący). Pragnę w tym miejscu zwrócić uwagę, że np. Macierewicz trzyma dłonie zawsze odwrotnie - prawa na lewej. Przez 2 minuty i 15 sekund ręce prezydenta były splecione jakby do modlitwy. Albo jest to nawyk utrwalony jeszcze z czasów, gdy Olek był ministrantem, albo jest to odruch utrwalony podczas ostatniej wigilii. Przez 3 minuty i 12 sekund prezydent stał na baczność. Postawę tę trafnie wybierał przy słowach szczególnie ważnych, no i gdy mówił o sobie.
Niejeden czytelnik po przeczytaniu tego felietonu zamruczy: Co ten Ć. wypisuje, jakieś bzdury, figle-migle. A ja uważam, że coś w tym jest. Na ręce i dłonie nie zwracamy uwagi, a one naprawdę mówią najwięcej. My najczęściej mamy inne skojarzenia: „Każda dłoń piękna, która co daje” (polskie).
autor: Roman Ćwiękała
Skomentuj ten artykuł! (1)