Dociekliwość
Mam zwyczaj stawiać ludziom nieprzyjemne pytania - i, co gorsza, nie oczekuję na nie odpowiedzi, gdyż co mi po odpowiedzi człowieka, który najwyraźniej do trzech zliczyć nie potrafi? Jak myśląc nad pytaniem czegoś się nauczy - to dobrze; jak nie - to trudno...
Teoretycznie dziennikarze powinni odwalać trochę myślenia za swoich czytelników - ale nie jest to konieczne. Może lepiej, by myśleli sami? Ja jednak czasem nie wytrzymuję - i pytam.
Rzeczpospolita, która coraz wyraźniej staje się pokorną służką naszego okupanta, czyli III Rzeczypospolitej, biadoliła ostatnio na pierwszej stronie, że rosną zaległości podatkowe. Piszący to dziennikarz mógłby wprawdzie pomyśleć, że gdyby Kowalski zapłacił ten podatek, to nie miałby na kupno gazety - więc on straciłby pracę (i przeszedł na zasiłek płacony z tego podatku...) - ale czy dziennikarz musi myśleć?
Dziennikarz mógłby też przeczytać dwa dni wcześniej w swojej gazecie, że III RP miesiącami zalega ze zwrotem VAT-u podatnikom - i spytać, czy aby zaległości te nie są większe, niż to, z czym zalegają podatnicy - ale czy dziennikarz musi być dociekliwy?
Zresztą to i tak wszystko jedno, bo na końcu dowiadujemy się, że z podatkami zalegają głównie reżymowe koleje, kopalnie itp. pseudoprzedsiębiorstwa. Dziennikarz mógłby domagać się ich natychmiastowej prywatyzacji - ale czy nie prościej nawoływać do ściągnięcia ostatniej skóry z prywaciarzy, spekulantów i innej swołoczy?
Warto jednak zastanowić się: czy istotnie mieszkańcowi Oleśnicy dobrze się dzieje, gdy jego pieniądze, zamiast być przezeń wydane w sklepie w Oleśnicy, popłyną do Warszawy i Brukseli, gdzie 8% pójdzie na pensje, 32% na zmarnowanie, a tylko 60% wróci do Oleśnicy. No, jak poseł dobrze się wykłóci, to może i 80%?...
autor: Janusz Korwin-Mikke
Skomentuj ten artykuł! (3)