Drugie coś
Różni ludzie mają rozmaite wizje Polski. Np. p. Andrzej Wielowieyski chciał (słowo honoru!!) w 1981 roku zrobić z Polski „drugi Meksyk” - skorumpowane państwo leniuchów. P. Lech Wałęsa, obsadzony w roli prezydenta, w ramach wygadywania głupotek obiecywał Polakom „drugą Japonię”. Brrr! Korporacyjne, skorumpowane państwo, osiągające dobrobyt dzięki mrówczej pracy przez 310 dni w roku po 10 godzin dziennie! Obecnie niektórzy „europejczycy” mamią nas „drugą Irlandią”.
Jest to piękny kraj, który potrafił (przez 2002 rokiem, kiedy to nieopatrznie przyjął €uro i podniósł CIT) osiągać 8% wzrostu - czyli tyle samo, co Polska w 1989 po reformie p. Mieczysława Wilczka. Teraz ma ok. 6%. Jak na zdychającą Europę - wyśmienicie, co doceniają Polacy tam emigrujący. Jak na dzisiejsze możliwości - zaledwie dostatecznie. Reszta Wspólnoty ma niedostatecznie. A np. Niemcy - pałę!
Problem w tym, że Polsce grozi Druga Irlandia - ale w sensie Irlandii XIX wieku. Irlandii, z której setki tysięcy emigrowały do USA - a rodziny na Szmaragdowej Wyspie utrzymywały się z otrzymywanych z Hameryki czeków. Bo z czego miałyby się utrzymywać, gdy ZUS - nie mając wpływów ze składek od tych emigrantów - zbankrutuje?
Gdyby Ameryka zniosła wizy dla Polaków - to doświadczylibyśmy tego bardzo szybko...
autor: Janusz Korwin-Mikke
Skomentuj ten artykuł! (1)