Dwa wnioski
Konsternacja pełna. Gdy w Belgii został zamordowany nastolatek, który nie chciał oddać bandytom walkmana, policja mówiła, że dysponuje zdjęciami „śniadych” napastników - czyli: Arabów. Belgijska (i polska) - ta uczciwa - prasa natychmiast zagrzmiała przeciwko muzułmanom. Nie ustrzegł się tego również mój „Najwyższy CZAS!”. W Belgii odbyły się wielkie wiece przeciwko „imigrantom” - w domyśle: kolorowym. Po czym policja ogłosiła, że to Polacy; jednego złapali, drugi (podobno) zwiał do Polski.
Oczywiście za tę śmierć jestem tak samo odpowiedzialny, jak za śmierć śp. Wilhelma McKinleya, prezydenta USA zamordowanego w 1901 przez niejakiego Leona Czołgosza, czy za mord w Jedwabnem; czyli - w ogóle nie jestem. Jednak nie można zamykać oczu na odbiór w oczach d***kratycznej opinii: padnie na Polaków, oj padnie!
Mam w związku z tym dwa postulaty:
1) Nie wierzyć Belgom. Ich władze to łajdaki, gotowe dla „walki z rasizmem” poświęcić Polaków czy kogokolwiek - byle nie „podsycić nastrojów antymuzułmańskich”. Nie darmo poczta belgijska wychwala Lenina jako „najwybitniejszą postać XX wieku”. A „lekarze” w Belgii dysponują środkami lepszymi niż „lekarze” tow. Feliksa Dzierżyńskiego w „psychuszkach”...
2) Jeśli jednak, co jest całkiem możliwe, to prawda - i ten drugi schronił się w Polsce - nie wolno go wydać Belgom (Konstytucja - art. 52 p. 4 i art. 55 p. 1 - tego zakazują!!). Natomiast należy go ukarać surowiej niż zostanie ukarany ten w Belgii. By było jasne, że z powodów kumoterskich nie popieramy bandytyzmu!
autor: Janusz Korwin-Mikke
Skomentuj ten artykuł! (1)