Dziś Hiszpania - jutro Polska
Amerykański pisarz Ernest Hemingway pisał w swojej słynnej powieści Komu bije dzwon: Nie pytaj, komu bije dzwon, bije on tobie…Ten cytat najpełniej oddaje grozę sytuacji w kontekście spodziewanych zamachów terrorystycznych w Europie. Także w Polsce. I to na pewno nie w ostatniej kolejności. Ostatnie tragiczne wydarzenia miały miejsce w zeszłym tygodniu w kraju - Hiszpania - który ma znacznie mniej żołnierzy zaangażowanych w Iraku niż Polska. To Polska, a nie kraj króla Juana Carlosa, w zonie (strefie) okupacyjnej w Iraku ma dowództwo nad siłami koalicyjnymi, wiec to my jesteśmy bardziej wystawieni na sztych. Nie miejmy złudzeń, że mądra polityka naszych wojskowych, którzy potrafili dogadać się w Iraku z przywódcami religijnymi większości szyickiej, może zmniejszyć groźbę zamachów w Polsce. Tamten układ, zapoczątkowany przez generała Tyszkiewicza i kontynuowany przez świetnego dowódcę generała Mieczysława Bieńka (spadochroniarz!), niestety w żaden sposób nie przełoży się na uratowanie nas od groźby zamachów w Polsce. Bo w naszym kraju potencjalne zamachy grozić będą nam nie ze strony umiarkowanych szyitów, grzecznie słuchających swoich ajatollachów, lecz ze strony islamskich radykałów, dla których cele wyznacza al-Qaida czy Dżihad.
Co to oznacza? To, że możemy spodziewać się w Polsce wszystkiego najgorszego. To nie defetyzm. Spójrzmy prawdzie w oczy. Jeden z szefów naszego resortu obrony narodowej powiedział mi w rozmowie prywatnej, że nie chce straszyć ludzi, więc nie mówi tego w TV, ale groźba zamachów terrorystycznych w Polsce jest więcej niż realna. Ci wszyscy politycy i publicyści, którzy zapewniają nas, że nic nam nie grozi, a sytuacja jest kontrolowana, są albo głupcami, albo kłamcami. Usypianie opinii publicznej jest grzechem, a nie cnotą. Przypomina ono obiecywanie przed Referendum Unijnym 2003 gór złota po wejściu do UE, gdy z góry autorzy owej propagandy sukcesu wiedzieli, że mówią o mitach.
Można więc założyć, że zamachy w Polsce są więcej niż prawdopodobne. Nie będą one winą naszej straży granicznej, policji, saperów czy służb specjalnych. Bo ci ludzie robią, co do nich należy. Będą one konsekwencją nierozważnego, niemądrego, bezsensownego politycznie i ekonomicznie zaangażowania Polski w wojnę i okupację Iraku. A za to odpowiedzialność spada na polityków. Konkretnych polityków: prezydenta, premiera, partie polityczne i te z koalicji rządzącej, i te z opozycji (SLD,UP, PO, PiS). Na niepotrzebną wojnę polskich żołnierzy wyprowadziły nie krasnoludki, tylko znani z imienia i nazwiska antymężowie stanu. Zrobili to wbrew społeczeństwu. 80 % Polaków było i jest przeciw tej wojennej awanturze i okupacji obcego kraju, co nie ma nic wspólnego z polską tradycją.
Nowy hiszpański premier zapowiedział wycofanie tysiąca sześciuset żołnierzy Królestwa Hiszpanii z Iraku. I to szybko - bo do końca czerwca. Polski rząd powinien zrobić to samo. Jak najszybciej. Oby zdążył. Oby na rękach niektórych polityków i liderów partyjnych rządu i opozycji nie było polskiej krwi.
To mocne słowa. Ale i groźba jest realna jak nigdy.
autor: Ryszard Czarnecki
Skomentuj ten artykuł! (2)