Ele-bele-smutki
W ramach kolejnej kampanii wyborczej (kiedy wreszcie Diabli wezmą tę cholerną D***krację?!?) znów jeżdżę po naszym województwie. Zupełnie nie rozumiem, dlaczego - ale na każdym spotkaniu (a mam ich po kilka dziennie) ludzie pytają mnie, co sądzę o „rządzie p. prof. Marka Belki”. Odpowiadam więc skrótowo:
1) To nie „Rząd” tylko „Rada Ministrów”. Rząd rządzi - Rada Ministrów projektuje ustawy, głosuje - i w ogóle robi wszystko poza rządzeniem (czyli wykonywaniem ustaw), które spycha na podsekretarzy stanu.
2) To nie „Rząd” ani „Rada Ministrów” - tylko prototyp Rady Ministrów. „Radą Ministrów” staną się dopiero po ew. zatwierdzeniu ich przez Sejm.
3) Co za różnica, czy szefem RM (zwanym „premierem”) będzie p. Alka, Belka, Celka, Dulka, Elka, Felka, czy Gulka - skoro wykonywać będą te same ustawy - a ustawy wydaje ta sama większość w tym samym Sejmie?
4) Jeśli ktoś ma znajomego, który ma znajomego kandydata na ministra i chce załatwić sobie koncesję na transport międzynarodowy - to może mu to robić różnice. Innym nie.
5) Uprzedzając następne pytanie: Co za różnica, jaki będzie nowy Sejm, skoro wybierać go będzie ta sama większość tych samych Polaków?
6) Ktoś może powiedzieć: przecież ludzie uczą się na błędach: jak źle zagłosowali w poprzednich wyborach, to teraz mogą zagłosować lepiej. Mogą. Mogą i gorzej. A zresztą sami PT Senatorowie i Posłowie: głosowali znacznie więcej razy, więc to ONI mieli znacznie więcej okazji, by uczyć się na błędach. Tak rozumując, nie należy ich w ogóle zmieniać...
A w ogóle to zachowajmy spokój. Jeszcze tylko parę miesięcy i się za NICH weźmiemy!
autor: Janusz Korwin-Mikke
Skomentuj ten artykuł! (2)