Eurowybory
Już miesiąc jesteśmy w Unii, nie chwyciliśmy Pana Boga za nogi - jak obiecywali euroentuzjaści. Polska nie stała się oazą nieszczęść i kolonią Brukseli - jak sugerowali euronegatywiści. Co ciekawe, jedni i drudzy dalej obstają przy swoim. Dalej mamy podobne problemy co przedtem, kłopoty z korupcją i mało sprawną administrację. Unia Europejska nie okazała się ani cudowną receptą, ani dżumą. Jest - mniej więcej - jak było.
Piszę te słowa na Dolnym Śląsku, który ma szanse skorzystać z integracji lepiej niż Lubelszczyzna czy Podlasie - regiony i biedniejsze, i bardziej od Unii oddalone. Ale czy ją wykorzysta? To zależy od administracji samorządowej (sejmik, powiaty, gminy). Ale też od umiejętności poruszania się po brukselskich korytarzach przez naszych ludzi w Parlamencie Europejskim. Eurodeputowani mają tu swoją dużą rolę do spełnienia, zwłaszcza w I kadencji 2004-2009, gdy struktury państwowe i samorządowe odpowiedzialne za pozyskiwanie środków z UE są słabo wykształcone. Z kolei jacy to będą eurodeputowani, zależy od Państwa. Także ich ilość z naszego województwa jest uzależniona od wyborców - ordynacja do PE nagradza większą ilością mandatów regiony, które mają wyższą frekwencję. A więc to naprawdę zależy od nas.
www.ryszardczarnecki.pl
autor: Ryszard Czarnecki
Skomentuj ten artykuł! (0)