Fyrom czyli Macedonia…
Wizyta w Macedonii. Jestem tu w składzie delegacji specjalnej, „śledczej” komisji Parlamentu Europejskiego ds. więzień CIA w Europie. To moja pierwsza wizyta w tej dawnej związkowej republice Jugosławii. Władze Macedonii siedzą na naszej potencjalnej „ławie oskarżonych”...
Jesteśmy w Skopje - stolicy kraju. Miasto znane z tragicznego trzęsienia ziemi w latach 60., a dla szachistów, nawet takich amatorów jak ja, również z olimpiady szachowej, która miała tu miejsce jeszcze za nieboszczki Jugosławii. To stolica szczęśliwego kraju, który dramatyczny rozpad Federacyjnej Socjalistycznej Republiki Jugosławii okupił stosunkowo niewielkimi stratami. O ile bowiem gdzie indziej ginęły tysiące i dziesiątki tysięcy, to liczba ofiar w Macedonii wyniosła ledwie 200 i to na skutek walk wywołanych przez silną tu mniejszość albańską, już szereg lat po uzyskaniu własnego statusu państwowego. Było to w 2001 roku (a albańska wspólnota jest rzeczywiście bardzo wpływowa, licząc 25,7% populacji Macedonii, posiadając własnego wicepremiera - notabene obywatela Albanii! - i mając cały czas kłopoty z uznaniem, że jej tzw. pierwsza lojalność powinna być wobec państwa macedońskiego...).
W stolicy wciąż jest ulica Rewolucji Październikowej, w centralnym punkcie miasta stoi pomnik Josipa Broz Tito, do niedawna główna aleja w mieście nosiła jego imię. Teraz, co prawda, jest ona aleją Republiki Macedońskiej, ale przeciętny mieszkaniec Skopje zapytany o nową nazwę wybałuszy oczy, za to każdy bezbłędnie wskaże... aleję Tito. Dotąd ten długoletni przywódca Jugosławii, skądinąd rodem z Czarnogóry, kojarzy się tu niemal tylko dobrze lub bardzo dobrze, a ludzie powszechnie tęsknią za jugosłowiańskim dobrobytem, bezpieczeństwem wewnętrznym i prestiżem.
Rządzą tutaj socjaliści, a właściwie postkomuniści. Od dokładnie dwóch lat prezydentem jest Branko Crvenkovski, mimo młodego wieku zdążył wcześniej być dwukrotnie premierem. Wysoki, przystojny, bardziej zachowawczy niż obecny premier, np. wyklucza jakiekolwiek bliższe stosunki z Kosowem, gdy w tym samym czasie szef rządu przyjął swojego odpowiednika z tej nadal jeszcze formalnie części Serbii i Czarnogóry, która wszak skutecznie puka do drzwi niepodległości (a zamieszkana jest w 90% przez Albańczyków!).
www.ryszardczarnecki.pl
autor: Ryszard Czarnecki
Skomentuj ten artykuł! (5)