



Władza Hamasu nie jest uznawana formalnie - przez żadne państwo. Hamasowcy z terytorium Ghazy ostrzeliwują Izrael. Izrael w odpowiedzi wysłał samoloty i rakiety, które niszczą mniemane siedziby Hamasu, tunele, przez które przemyca się z Egiptu m.in. broń – a przy okazji zabiły setki cywilów.
Skutki? Wbrew nadziejom Izraela wzmocni to poparcie dla Hamasu w Ghazie – a już bardzo wyraźnie wzmocni pozycję Hamasu w gremiach międzynarodowych – w szczególności w krajach muzułmańskich. Bruksela przed oficjalnym utworzeniem UE nie opowie się po stronie Palestyńczyków, ale będzie dyskretnie wspierać krytykę Izraela. Zacznie w dużej ilości nadpływać pomoc – co Hamas wykorzysta do umocnienia swej władzy nad Pasem Ghazy. W dodatku nadpłyną z całego świata muzułmańskiego setki ochotników do realnej walki z Izraelem i USA. Co ma robić Polska? Nic. Nie wtrącać się. Nie wygłaszać żadnych oświadczeń. Nasza chata z kraja.
Nie można stwierdzić, czy Hamas atakował miasta żydowskie po to, by „coś robić” – czy też właśnie po to, by sprowokować taką izraelską reakcję. Najprawdopodobniej większość kierownictwa Hamasu chciała interwencji – i Izrael spełnił te życzenia. Po co? Rząd chciał się przed wyborami wykazać zdecydowaniem... Poza tym: armia poćwiczy, zużyje się trochę bomb, które niedługo by się przeterminowały – itd. I wzmocni się Hamas...
Co mogą zrobić Izraelczycy? Mają dwie jasne opcje:
1) Zająć Pas Ghazy, internować podejrzanych, pozabijać opornych, wprowadzić jawną okupację, powołać kompradorskie władze; po ustabilizowaniu się sytuacji ogłosić Ghazę kolonią Państwa Izrael.
2) Uznać Hamas, zaprzestać nazywać go „organizacją terrorystyczną”, uznać niepodległość Pasa Ghazy, pozbyć się odpowiedzialności za jego ludność, nawiązać stosunki dyplomatyczne. Nie udzielać jakiejkolwiek pomocy. Zagrozić wypowiedzeniem wojny, jeśli incydenty rakietowe i inne będą się powtarzać. Hamas, mając pełnię władzy, zapewne będzie bał się ją utracić. Jeśli nie – utraci ją jak w p. 1.
Co nastąpi ? O ile nie wybuchnie powszechna wojna - nic się nie zmieni. Przyjęta będzie mętna opcja: umacniać się będzie „na wpół uznawana” władza Hamasu w Ghazie, nadal trwać będą terrorystyczne ataki na Izrael, i terrorystyczne kontr-uderzenia Cahalu.
Dlaczego? Bo dzięki temu Hamas może przedstawiać się przed muzułmanami jako czołowa siła walcząca z syjonistami i imperialistami (i otrzymywać dotacje); bo dzięki temu kolejne rządy Izraela będą mogły się w stosownych momentach (przed wyborami zwłaszcza – mają tam wzorową d***krację) przedstawiać jako „zdecydowani obrońcy żydostwa”.
I o to chodzi! Ghaza nie przedstawia żadnego niebezpieczeństwa dla Państwa Izrael – a gdyby nie było ataków rakietowych, to by nie było czego zwalczać ani jak się wykazać.
A to, że zginie tu i tam kilkuset Semitów...
autor: Janusz Korwin-Mikke