



W mojej dyskusji n/t Globalnego Ocipienia, która odbyła się w PolSat NEWS (kto z Państwa nie miał okazji tego zobaczyć – może to znaleźć w Sieci pod adresem: http://korwin-mikke.blog.onet.pl/) podkreślałem zwłaszcza jedną rzecz: to, że nie zgadzam się z samą zasadą tej dyskusji! Była ona bowiem ustawiona pod hasłem: „Czy Polskę stać na dbanie o rozmaite roślinki – kiedy potrzeby gospodarcze...” itd. Jest to stanowisko z gruntu fałszywe. Oczywiście, że Polskę stać!
Problem zupełnie nie w tym. Każdy uczeń opuszczający szkołę podstawową – a myślę, że wszyscy uczestnicy dyskusji przynajmniej szkołę podstawową kończyli – doskonale wie, że roślinności CO2 nie tylko nie „szkodzi”, lecz jest do ich rozwoju koniecznie potrzebny! Że całe życie roślin polega na przyswajaniu CO2 z powietrza, że każdy właściciel szklarni stara się zwiększyć w niej zawartość dwutlenku węgla!!
Każdy też wie – nie tylko ze szkoły, ale z własnych obserwacji – że rośliny rozwijają się wtedy, gdy jest ciepło – a nie wtedy, gdy jest chłodno! Ostatecznie trzyma się je w szklarniach i cieplarniach – a nie w zimniarniach!! Roślinność jest o wiele bujniejsza w Kongo niż na Islandii czy w Polsce. Jest to chyba zupełnie oczywiste.
Ja rozumiem, że ktoś, kto przywykł do średniej temperatury 17 stopni C nie ma ochoty przeprowadzać się o 1000 km na Północ, by nadal żyć w tej samej temperaturze (Polacy w USA osiedlają się w Chicago, a nie np. na Florydzie!). Lubi też mieć pod domem sosnę, a nie palmę. Skąd jednak może wiedzieć, czy jego wnuk też woli sosny od palm? Ja akurat uważam daktyle za znacznie smaczniejsze od szyszek – choć moje wiewiórki mogą mieć na ten temat odmienne zdanie. Zresztą: podłożę im trochę daktyli – to się zobaczy...
Ja to rozumiem. Każdy ma prawo nie chcieć, by zmieniła się temperatura okolicy, w której żyje. Jednak twierdzić, że nie możemy dopuścić do ocieplenia w imię dobra zieleni, może tylko idiota, „zielony” lub debil.
Są wśród „zielonych” ludzie, którzy mają poglądy – lekko pisząc - kontrowersyjne. Np. p.Kaarlo Pentti Linkol utrzymuje, że dla uratowania planety Ziemia – a właściwie jej szaty roślinnej – trzeba wytruć wszystkich ludzi. To ja rozumiem – nie zgadzam się, oczywiście, bo chcę żyć – i chcę, by żyły moje dzieci, wnuki itd. Jest to jednak stanowisko jakoś logicznie spójne. Ten człowiek naprawdę kocha rdest ptasi i łubin dziki – a nie lubi ludzi. To jest jego postawa.
Natomiast postawa tych, którzy nie chcą dopuścić do zwiększenia emisji CO2, motywując to dobrem roślin – jest niespójna. Z takim stanowiskiem w ogóle nie można dyskutować!
Niestety: w dzisiejszych czasach większość ludzi kieruje się tym, co mówią w TV – a nie tym, czego uczono go w szkole i co widzi na własne oczy.
Z’idiocenie stało się powszechne.
autor: Janusz Korwin-Mikke