Ja już nie mogę...
„Nie każdy chory, co stęka”. Tak mówili onegdaj sarmaci i mieli rację. To ci mądrość, tyle lat przetrwała i nadal jest na czasie. Masz kłopoty, ciągają cię po sądach i komisjach śledczych, to odwlekaj, graj na zwłokę, udawaj chorego - może się upiecze... Rozmawiałem ostatnio z młodym człowiekiem przed wojskiem, który mi zdradził kilka sposobów na uniknięcie koszar. Mówię wam, sprytnie i wymyślnie przytoczył mi chwyty. Najprostszy, do którego zresztą i mój informator się szykuje, to sikanie do wojskowej pryczy. Szybko stwierdzą, powiedział, że się moczę i nie będą takiego sikacza w wojsku trzymać. Poradziłem mu (oczywiście w żartach), żeby sikał nie do swojego łóżka, co by tak od stóp do głów nie cuchnąć. W więzieniach skazani mają sposoby bardziej wyrafinowane, najczęściej faszerują się ostrymi narzędziami. Najbardziej jednak takim szlachetnym wybiegiem jest serce. Dolegliwość sercowa dominuje głównie wśród polityków - baronów. Serce to jest to! Wymaga długich badań, obserwacji stałych i tak do końca się nie wie, jak się to wszystko skończyć może. „Gdy serce nie chce, rozum nie pomoże”. To przysłowie to bym odwrócił, co by mi do tych naszych baronów pasowało: „Gdy rozum głupieje, to serce nie poszaleje”. Zapadają na te sercowe dolegliwości ostatnio nagminnie politycy, biznesmeni, księża... Zawsze zresztą takich wybiegów u nas w Polsce sporo było. Jak tylko pod nogami grunt się..., to na chorobowe się szło. Tylko prof. Religa temu nawykowi przeciwstawić się może. Wynalazł przecież najlepsze na świecie serce sztuczne. Taki mechanizm ze śrubkami i blaszkami, tytanem pokryty, wykrętem być już nie może. Głupio przecież by było zwalać winę na taki automat. Baronowie przerzucą się wówczas na korę mózgową. Co prawda głów jeszcze nie przeszczepiają, ale to tylko kwestia czasu. Jak tylko nie będzie ci się podobać własna łepetyna, to sobie wymienisz np. z kolegą, z żoną, albo zamówisz w banku głów. Mnie tam nie będzie na to stać, ale np. taki Kulczyk może sobie przebierać i wybierać, choćby co tydzień. Może sobie też wymienić np. schorowane serce na pompę sprawną, ale póki co nie ma takiej potrzeby, bo musi mieć przecież jakieś argumenty w ręku. A propos rąk. Najlepsze ma Pęczak. Zgarniają tylko do siebie, no i są niezwykle przylepne. Jako ten wizjoner powiatowy ośmielam się zaproponować Drogim Czytelnikom taki oto model idealnego polskiego, baronowego polityka, korzystając oczywiście z najnowszych osiągnięć techniczno-medycznych. Zacznę od dołu:
stopa Balcerowicza - ciągle rosnąca
łydki Belki - twardo stojące
uda Janika - może się uda
brzuch Rokity - z odpowiednią ilością żółci
ręce Pęczaka - lepkość
pierś Beger - pełna
serce Religi - sztuczne
szyja Leppera - kręci
fizjonomia i wzrost Giertycha - okaz
włosy Oleksego - szukacje, a znajdziecie.
Niby jestem takim wizjonerem, ale to wszystko, co się porobiło z Pęczakiem, to przerosło moje umiejętności. Nie potrafię sobie nijak wyobrazić posła Pęczaka siedzącego w fotelu na sali sejmowej, w pasiaku na mównicy sejmowej, w więziennym stroju służbowym na spotkaniu z wyborcami. Jedyna rzecz, którą mogę sobie wyobrazić to 12 tys. zł poselskiej diety w wypchanej kieszeni więziennej piżamy. Medycy polscy, przeszczepcie mi jak najszybciej głowę, bo zwariuję. Nadaję się widocznie tylko na wizjonera gminnego, ewentualnie osiedlowego.
Ps. Dla pięknej obok:
Przecudowne oczy,
buzia uśmiechnięta,
i co tydzień inna -
kocham Was dziewczęta!
autor: Roman Ćwiękała
Skomentuj ten artykuł! (1)