Jak to jest z tą Ukrainą?
W modzie ostatnio są różne kolory. Ale zwłaszcza ostatni tydzień zdominował pomarańczowy. Nie za często ulegam takim trendom, ale tym razem nowy kolor od razu do mnie przemówił. Paradowałem z pomarańczowym szalikiem. Kolor tak się błyskawicznie rozprzestrzenił, że i w centrum Brukseli był dominującym, zwłaszcza tam, gdzie odbyła się około 500-osobowa demonstracja w obronie Ukrainy, oczywiście z licznym udziałem Polaków. Wiadomo - „Za wolność waszą i naszą”. Zwłaszcza waszą.
To już kolejny skandal na Ukrainie. Sfałszowane wybory - tak jak dwa lata temu parlamentarne. Wtedy byłem oficjalnym obserwatorem i widziałem tę groteskę. Teraz jest megagroteska!
Unia „dała ciała” po pierwszej turze, gdy - zamiast walnąć pięścią w stół - wydała pisk myszy. Przestrzegałem przez tym, występując w Parlamencie Europejskim. Groch walił o ścianę, aż grzmiało… Teraz mądra Unia po szkodzie.
Bliska mi sprawa ukraińska zmusiła mnie do kolejnego już wystąpienia w Parlamencie Europejskim. Nie mogłem nie zabrać głosu, ale niespodziewanie moje emocje przeniosły się na salę obrad. Pierwszy raz zdarzyło się mi się, że moje wystąpienie dwukrotnie przerywano brawami. Było to na posiedzeniu Komisji Spraw Zagranicznych. Zresztą parę chwil po wystąpieniu unijnego ministra spraw zagranicznych Javiera Solany. Powiedziałem m.in., że wina leży po stronie Unii Europejskiej, która po pierwszej turze wyborów zareagowała bardzo słabo (pierwsze oklaski) i że należy - korzystając z regulaminu PE - zwołać debatę nadzwyczajną. I to w tym tygodniu (po raz drugi oklaski). I jeszcze na zakończenie. To miłe, ale ważniejsze, że poza jednym Finem, sierotą po prezydencie Kekkonenie, wszyscy posłowie (nie tylko Polacy) mówili jednym głosem. A Komisja Europejska? Ta niczego nie zrozumiała i niczego się nie nauczyła. Przedstawiciel KE …zapewnił, że sprawę wyborów na Ukrainie poruszy na bilateralnym spotkaniu z władzami (aktualnymi) w Kijowie. Kiedy? W grudniu!!!
Przeglądając w tym tygodniu prasę widzę, jak cały świat zwraca się w stronę Ukrainy.
Gazeta Wyborcza opublikowała informację, że posłowie PO przeforsowali nadzwyczajną sesję PE w jej Ukrainy. Niestety, nieprawda. Nie będzie żadnej sesji nadzwyczajnej, zamiast tego: pierwszy i drugi punkt porządku obrad w normalnej sesji plenarnej - 2 grudnia. To jednak co innego. W Washington Post świetny artykuł Anny Applebaunn (prywatnie żony Radka Sikorskiego) pod wielce wymownym tytułem: Nowa, zielona kurtyna, z przesłaniem: „Ratujmy Ukrainę roku 2004 od losu Polski w 1946 roku.” I porównanie sfałszowanego polskiego referendum 1946 i ukraińskich wyborów prawie 60 lat później. W Wall Street Journal Europe artykuł jednego z ukraińskich posłów z redakcyjnym tytułem Narodziny narodu. Tak samo pisał o tym parę dni temu w Rzeczpospolitej Bronisław Wildstein. Nic dodać.
Z kolei w International Herald Tribune świetny artykuł profesora Aleksandra Motyla z USA pod wielce wymownym tytułem Hipokryzja UE musi się zakończyć. O czym? Oczywiście o Ukrainie. A na zakończenie gorącego pomarańczowego tygodnia informacja z kraju, który nie schodzi z ust całego świata: Rada Najwyższa Ukrainy przyjęła uchwałę, w której uznaje drugą turę wyborów prezydenckich z 21 listopada za nieważną i określa ją jako naznaczoną „masowymi naruszeniami” ordynacji i „nie odzwierciedlającą” rzeczywistej woli wyborców. Mam nadzieję, że pójdą właściwą drogą.
www.ryszardczarnecki.pl
autor: Ryszard Czarnecki
Skomentuj ten artykuł! (1)