Jak walczyć?
Od kilku tygodni - z przerwami na liczne afery, morderstwa (a `propos: co z przywróceniem kary śmierci dla morderców?) - trwa oburzanie się polskich dziennikarzy na zagraniczników piszących i mówiących o „polskich obozach koncentracyjnych”. Oburzenie jest straszne - STRRRRASZNE... tyle że nic zeń nie wynika. Polacy pokrzyczą, pokrzyczą, zapomną - a oni sobie nadal spokojnie będą pisać. Co prawda nasz tzw. Rząd obiecuje przeciwdziałanie, ale - jak zawsze, gdy za coś bierze się tzw. Rząd - nic z tego nie wyjdzie. Jakiś nasz attache pojawi się u jakiegoś zastępcy czegoś-tam w ministerstwie spraw zagranicznych, złoży demarche, ten je przyjmie, obieca coś zrobić, oczywiście nic nie zrobi (bo niby co ma zrobić w kraju, gdzie prasa ma prawo pisać, co chce) - a „nasze” MSZ odnotuje, że dokonało kolejnej interwencji - i rozłoży ręce. Jeśli, oczywiście, ktoś o tym będzie jeszcze pamiętał.
Tymczasem zamiast krzyku i używania urzędników, potrzebne jest jedno rozporządzenie - mniej więcej takie:
1. Ogłasza się przetarg na reprezentowanie RP przed sądami w sprawie „polskich” KL.
2. Termin: miesiąc od chwili ukazania się ogłoszenia.
3. Zwycięzca/y przetargu zostanie/ą wyłoniony/ieni spośród osób/firm, które zaoferują dla Skarbu RP najwyższy procent z uzyskanej sumy odszkodowania i udokumentują sukcesy w podobnych sprawach.
4. Przetarg rozstrzygnie jednoosobowo wskazany urzędnik MSZ i natychmiast wyda stosowne pełnomocnictwa. Od jego decyzji nie ma odwołania.
5. Urzędnik ów otrzyma 2% od sum, które wpłyną do Skarbu RP.
Ogłoszenie umieścić w Polsce i (po angielsku lub w yiddish) w USA. I może jeszcze w kilku krajach. A potem tylko zacierać ręce i liczyć pieniądze.
O tym yiddish napisałem pół żartem - pół serio. Ale zacięci antysemici uważają każdego Żyda za wroga (czym robią sobie i nam dodatkowych wrogów...). Tymczasem kto pamięta przedwojenne sądy, ten świetnie wie, że adwokat-Żyd występował w sprawie goja przeciwko drugiemu Żydowi bez żadnych wahań. Wiec dlaczego amerykański adwokat-Żyd nie miałby walczyć o nasze interesy? Oczywiście - nie musi to być Żyd. Ważne, byśmy podjęli konkretne i realne kroki. I wtedy zobaczylibyśmy, że strumyczek pieniędzy z odszkodowań szybko ustanie... Przestaną, niestety, szkalować...
autor: Janusz Korwin-Mikke
Skomentuj ten artykuł! (2)