Jesteśmy w Europie
O tym, że stosowanie prawa w Polsce pozostawia wiele do życzenia, wiemy nie od dzisiaj. Jednak zdarzają się sytuacje, szczególnie w prawie rodzinnym, które przypominają surrealistyczny dramat w czystej formie. Przykładem niech tu będzie sytuacja, w której znalazł się mój znajomy Pan X. Żonie Pana X, którą nazwę Panią Y, znudziło się życie w rodzinnym stadle. Zanim jednak opuściła dom, męża i dwójkę dzieci, wniosła pozew do Sądu Rejonowego o przyczynianie się przez Pana X do zabezpieczenia potrzeb rodziny. Zapadł wyrok, w myśl którego Pan X został zobowiązany do łożenia 250 zł na rzecz Pani Y, która dołożywszy swoje 250 zł miała za całą sumę regulować należności związane z czynszem, gazem i energią elektryczną. Dodać tu trzeba, że 3-pokojowe mieszkanie stanowi współwłasność małżonków. Pani Y, wzruszywszy tragiczną historią dyrektora szkoły, w której pracowała, otrzymała pozwolenie na zamieszkanie w 2-pokojowym pomieszczeniu należącym do szkoły. Czynsz miesięczny został jej określony na kwotę około 40 zł. Pani Y mieszkała na swoim, a Pan X też na swoim z dwójką niepracujących dzieci. Było to 1,5 roku temu. Egzekwowanie należności od Pana X na rzecz mieszkania, w którym mieszkał wraz z dziećmi, Pani Y powierzyła komornikowi. Tak więc potrzeby rodziny były zabezpieczone. Ale do pewnego momentu. Pan X po jakimś czasie zaczął dostawać monity o niezapłacony prąd lub gaz. Pieniądze z jego emerytury były przez komornika przelewane na konto Pani Y, która zamiast płacić za media, postanowiła zatrzymywać je dla siebie. To, że jej dzieci mogą być pozbawione prądu i gazu, to przecież nie problem. Jest to zgodne z postawą nauczyciela i wychowawcy oraz działacza Towarzystwa Przyjaciół Dzieci. Pan X postanowił walczyć. Złożył pozew do Sądu Rejonowego, pozew o uchylenie poprzedniego wyroku i pozew o to, by Pani Y tym razem przyczyniała się do zabezpieczenia potrzeb rodziny (swoich dzieci). Sędzia Sądu Rejonowego stwierdził, iż w związku z prowadzoną sprawą rozwodową w Sądzie Okręgowym to właśnie w kompetencji tego sądu jest rozpatrzenie roszczeń Pana X. Miało to miejsce 8 miesięcy temu. W tym czasie Pan X płacił Pani Y, a Pani Y nie płaciła. Zaległości sięgają w przypadku gazu listopada ub.r., a energii - lutego br. Już dwa razy odwiedziła Pana X ekipa mająca zamiar odciąć gaz, a niebawem pojawi się pewnie ekipa z energetyki. Chcąc posiadać te media, Pan X musiałby płacić podwójnie - raz Pani Y (w myśl wyroku sądowego), drugi raz bezpośrednio dostawcom gazu i prądu, by rodzina nie żyła jak w epoce kamienia łupanego. Sprawa ma też wymiar prawny, albowiem Pani Y przywłaszcza sobie nienależne jej pieniądze (art. 284 kk). Podczas ostatniej rozprawy rozwodowej w Sądzie Okręgowym Pan X, zaopatrzony w niezapłacone faktury, próbował wnieść pod obrady sprawę owych pozwów o uchylenie wyroku (które Sąd Rejonowy przesłał wyższej instancji) zgodnie z orzeczeniem sędziego Sądu Rejonowego. Jednak sędzia prowadzący sprawę rozwodową stwierdził, iż to nie jest w jego kompetencji. Pan X zbaraniał. Jest ewidentnie okradany, a ani jeden sąd, ani drugi nie jest kompetentny w tak prostej sprawie. Pan X już zamierzał skierować pismo do Strasburga, ale postanowił jeszcze odwiedzić przewodniczącego XIII Sądu Rodzinnego. Tam po przedstawieniu sprawy usłyszał, że Sąd Okręgowy jest kompetentny do rozpatrzenia tego problemu. Należy napisać tylko prośbę o przyspieszenie rozpatrzenia pozwów, które od 8 miesięcy spoczywają w aktach Sądu Okręgowego. Nie chcę być złym prorokiem, ale przypuszczam, iż prośba ta, pokonując w dół wszystkie szczeble prawniczej drabiny, trafi w końcu do sędziego, który już raz stwierdził, że ta sprawa nie należy do jego kompetencji.
Pisma Pana X będą sobie wędrować, a on i jego dzieci, siedząc przy świeczce brudni i zapyziali, będą delektować się myślą o przynależności do Wielkiej Europy. I jeszcze jedno. Wystarczyłoby upoważnić komornika, aby ten po przedstawieniu dowodów niewywiązywania się z postanowień sądowych sam podejmował decyzję o wstrzymywaniu egzekucji. Póki co Pani Y co miesiąc ma dodatkowe źródło dochodu i może cieszyć się pełnią życia. A dzieci? Wystarczy, że urodziła.
autor: Janusz Grela
Skomentuj ten artykuł! (2)