Kaczor - czy Donald?
Ludziska mają teraz niezły zgryz. Przy wyborze prezydenta chcą bowiem kierować się różnymi kryteriami.
Lewica mówi: „Przede wszystkim - gospodarka”. Niestety: nie do końca jest to prawdą. Gospodarka bowiem nie wisi w próżni, lecz jest wynikiem ludzkich decyzji. I jeśli ludzie wyznają niewłaściwe zasady moralne, to będą również podejmować niewłaściwe decyzje gospodarcze...
Moralność socjalistyczna, demonstrowana przez rozmaite SLD, UP, SdPR, SdPL, „Samoobrony” itd. jest już chyba wystarczająco skompromitowana? Nie jestem pewien, nie jestem pewien... Za trzy lata, gdy skompromituje się (a w tym ustroju musi się skompromitować!) koalicja PO - PiS, to Państwo pewno znów, zamiast głosować na UPR czy jakąś partię Janusza Korwin-Mikkego (ja sam z polityki się wycofuję!!), zagłosujecie jak głupi na nowe SLD - bo reżymowe telewizornie powiedzą, że to „jedyna alternatywa dla tych złodziei z PO i PiS-u”. Nowe zaś SLD tym będzie się różniło od starego, że nowi działacze jeszcze się nie nakradli...
Na razie jednak lewicowość jest skompromitowana. Ale, niestety: to, co proponuje p. Kaczyński, to ta sama ideologia - w innym kostiumie.
Ale tu radosna wiadomość: z punktu widzenia gospodarki jest zupełnie obojętne, czy prezydentem będzie p. Lech Kaczynski, czy p. Donald Tusk. To nie Prezydent uchwala przecież ustawy - i nie Prezydent je wykonuje. A zarówno rząd, jak i większość parlamentarna, składać się będzie z PiS-u i PO, więc jakakolwiek ustawa miałaby przejść, będzie musiała mieć akceptację obydwu tych partyj. A więc i Prezydenta - niezależnie od tego, do jakiej partii należy. Druga partia potrafi sparaliżować ustawę znacznie skuteczniej niż Prezydent.
Więc tego względu przy wyborze prezydenta proszę w ogóle nie brać pod uwagę. A co brać? O tym za parę dni...
autor: Janusz Korwin-Mikke
Skomentuj ten artykuł! (6)