Kapuściane głąby z Wariatkowa
Kłamliwi, prounijni publicyści straszą nas Białorusią i zerwaniem więzów gospodarczych, kulturowych z Europą, gdy tylko odrzucimy w antyunijnym referendum Auschlug Polski do UE.
Ci euroentuzjaści nie chcą wiedzić, że przy obecnym niebotycznym kryzysie finansów publicznych jedyną rozsądną rzeczą jest zafiksowanie obecności polskiej gospodarki w strukturach wreszcie wymuszających otwarcie naszych granic celnych. Najlepiej, gdyby to była NAFTA i tylko NAFTA!
Przecież tylko obywatele Wariatkowa mogą wierzyć w dobrodziejstwa sztucznych, a raczej na pewno wbrew regułom gospodarki rynkowej tworzonych, unijnych funduszy strukturalnych, czy dopłat bezpośrednich dla chłopów, którymi oczywiście zarządzać będą eurobiurokraci. Skoro na Auschlugu straci Polska, skoro tracimy my obywatele, to po co pchać się do UE? Czy po to, by zostać członkiem II kategorii? Przecież w poniedziałek prezydent Francji Jakub Chirac odesłał Polskę do kąta, do politycznego kąta II kategorii za podpisanie listu popierającego politykę USA w sprawie Iraku. Prezydent J. Chirac mówił o lekkomyślności Polaków, o ich infantylności, śmieszności, a nawet o braku dobrego wychowania! Pokazał tym samym polskim eurofederastom, gdzie ich miejsce w UE, a tym samym pokazał, że ma ich tam, gdzie im nogi wyrastają. Dla każdego inteligentnego czytelnika stwarza to nieprzyjemny widok. Co innego jeśli pewna szalona blondynka ubierze spódniczkę tak krótką, że widać, gdzie zaczynają się jej długie nogi. To co innego.
Z drugiej strony warto postawić pytanie, dlaczego jeszcze przed Auschlugiem Polski do UE prezydent Francji pozwolił sobie na zajęcie stanowiska tak poniżającego Polskę.
Odpowiedź wbrew pozorom jest prosta. Pan prezydent Jakub Chirac po prostu poznał zalety intelektualne i moralne naszych rządzących socjalistów - naszych okupantów i zapewne doszedł do wniosku, że jeśli zbyt skomplikowane na ich kapuściane głowy, a lepiej - kapuściane głąby jest rządzenie, kierowanie nawet takim krajem jak Polska - to trzeba im pokazać, że jedynym rozwiązaniem dla Polski jest poddanie jej pod francusko-niemiecki zarząd.
Czy słysząc te słowa nasi eurofederaści, o socjalistycznym spojrzeniu, w swoich felietonach stręczących za Auschlugiem nadal będą trzymać ten "wysoki ton" euroentuzjazmu - te ich takie "teatralne zadęcie"? Czy słysząc te słowa, stręczyciele dalej będą z coraz większym zaangazowaniem i już widoczną coraz większą nerwowością podsycać ogień, by wolność gospodarcza i polskość ostatecznie spłonęła w diabelskich płomieniach eurosocjalizmu?!
W związku z tym już teraz na górze toczy się decydująca walka kto z francusko-niemieckiego nadania będzie rządził Polską i kto z tego zlecenia będzie piastował w Polsce rząd dusz po Auschlugu Polski do Unii (boje Rywina, Michnika, Millera).
Bybłbym spokojniejszy o los Polski, gdyby fakty mówiły za siebie, a nie stawały się niejasnymi interpretacjami albo grą chorej wyobraźni naszych euroentuzjastów. Ich "socjalistyczne spojrzenie" pełne jest sarkazmu i krytycznego dystansu wobec realności. Bo jak patrzę w przyszłość, która jest przede mną, to widzę przeszłość dziadka konserwatysty, albowiem na naszej drodze do zachodniego świata, tego nowoczesnego świata, tym razem stają coraz bardziej nieruchawe, coraz bardziej socjalistyczne Niemcy i Francja, które - wiele na to wskazuje - właściciwe zaczęły przechodzić do historii i najpewniej zamierzają zabrać ze sobą w swą ostatnią podróż - do grobu - właśnie Polskę. Ale o tym w następnym felietonie.
autor: Adrian Różański
Skomentuj ten artykuł! (3)