Kartka z Holandii
Ruchliwy jestem - to prawda. Niektórzy z niedowierzaniem kręcą głowami. Taka już moja natura, że wciąż w drodze. Piszę do moich stałych czytelników z Hagi. Co też Czarnecki tam robi? Ano reprezentuję Unię Europejską (obok. m.in. Kułakowskiego) na Zgromadzeniu Parlamentarnym Unia Europejska - Afryka - Karaiby - Pacyfik.
Ta instytucja międzynarodowa skupia 102 kraje. Gospodarzem jest strona europejska, a dokładnie Holandia. Rzecz się dzieje w oficjalnej stolicy - Hadze. Wracam tu po 19 latach. Pierwszy raz byłem w czasie podróży z Żoną po Beneluksie. To prawie jak podróż sentymentalna, tyle że tym razem służbowa. Choć przy okazji wpadam na parę godzin do Amsterdamu i oglądam stadion Ajaxu. Chodzę wieczorem po zatłoczonych i pełnych iluminacji ulicach jednej ze stolic Europy. Omijam coffee-shopy legalnie oferujące miękkie narkotyki, ale nie omijam meksykańskiej restauracyjki z jej „fajitas” i piwem „Sol” i „Desperados”.
Na ulicach Amsterdamu nie czuję na szczęście atmosfery linczu i nienawiści, która stała się w ostatnich tygodniach wizytówką Holandii w mediach.
Wreszcie wyprawa do dwóch prowincji. Pierwsza to Zelandia ze słynnym, kosztującym 2,5-3 mld euro, systemem chroniącym Holandię położoną w depresji przed morskimi powodziami (ostatnia, przed 20 laty, przyniosła śmierć 1000 ludziom). Jest ledwie 2 stopnie C, przeraźliwie zimny wiatr i Murzyni są przerażeni. Pocieszam parlamentarzystkę z Mozambiku, że w moim kraju dodatkowo spadło jeszcze dużo śniegu… Na koniec Północna Brabancja i jej stolica Breda. Władze zapraszają na obiad do …kościoła. Teraz nieczynny. Odbywają się tutaj tylko konferencje i proszone obiady. Sąsiad - Niemiec mówi, że do tej pory myślał, że tylko komuniści zamykali kościoły…
Na tej interkontynentalnej konferencji w Hadze największe wrażenie - poza łańcuchem burmistrza stolicy - wywarł mąż, ale nie tyle stanu, co królowej Holandii - książę Orański. Nie tylko dostojny wygląd, ale też wyjątkowo merytoryczne przemówienie. Problem jednak polega na tym, że to, co łączy Niderlandy i Afrykę - czyli kwestia wody, jednocześnie dzieli. Holendrzy mają jej za dużo, a Czarny Ląd za mało.
Wszędzie, gdzie jestem, czy blisko, czy w najdalszym zakątku świata, wyglądam śladów polskości i na holenderskiej ziemi było mi dane przeżyć głębokie wzruszenie, gdy mijaliśmy znany mi z wizyty sprzed 5 laty polski cmentarz wojskowy żołnierzy generała Stanisława Maczka. Na pomniku symbol odznaki spadochroniarzy. My wszyscy z nich. Przewodnik tłumaczy, że Polacy wyzwolili w 1945 r. Murzyni, Pacyfik, Karaiby, stara i nowa Unia - słuchają…
Podróże, podróże, tylu ludzi się gdzieś przemieszcza. W CNN widzę świetną reklamę British Airways. Gra orkiestra, ludzie lecą samolotem, aby się spotkać. Przez głowę przemyka mi myśl: Wszystko dobrze, tylko dlaczego BA tak często gubi bagaże? Ale uspokajam się po chwili: Teraz z nimi nie lecę, więc mam nadzieję że wrócę z całym ekwipunkiem.
www.ryszardczarnecki.pl
autor: Ryszard Czarnecki
Skomentuj ten artykuł! (1)