Kłamca - czy szaławiła?
Mamy kolejną aferę - i to poważną. JE Lech Kaczyński najpierw nadał p. gen. Wojciechowi Jaruzelskiemu „Krzyż Zesłańców Sybiru” (odznakę zresztą czysto honorową) - jak najbardziej słusznie, bo p. Jaruzelski zesłańcem był. Brawo dla p. Prezydenta. Z całą pewnością p. Jaruzelski jako Prezydent zrobiłby to samo w stosunku do p. Kaczyńskiego - gdyby to p. Kaczyński zapoznał się z Syberią od tej gorszej strony. Taki krzyż należałoby wręczyć p. Jaruzelskiemu, nawet gdyby był np. gwałcicielem albo złodziejem - bo co ma jedno wspólnego z drugim? KTO TEGO NIE WIDZI - JEST TOTALITARYSTĄ.
Sprawa wyszła jednak na jaw - a wśród elektoratu PiS-u dominują totalitaryści, uważający, że jak ktoś jest politycznie niewłaściwy, to powinien zostać wyrzucony nawet ze Związku Filatelistów. I JE Lech Kaczyński przestraszył się: zaczął tłumaczyć, że nie wiedział, bidaka, co podpisuje!! Zupełnie jak Mołotow - gdy podpisał coś, co nie spodobało się Stalinowi!!!
Przykład afery „sybirackiej” pokazuje jasno, jak totalitarnym systemem jest d***kracja. Kto inny jest Tyranem - ale istota tyranii - taka sama...
P. Jaruzelski odesłał p. Prezydentowi Krzyż - a kancelaria Prezydenta powiedziała, że „to zamyka sprawę”. O nie, Panowie!! Albo p. Prezydent kłamał, a świetnie wiedział, co podpisuje - i wtedy świat wie, że Polacy mają prezydenta-kłamczucha; albo nie kłamał - i wtedy świat wie, że podpis Prezydenta III RP jest nic niewarty, bo nie wiadomo, czy to On podpisał...
W takiej jesteśmy sytuacji. TAK - czy NIE?!?
autor: Janusz Korwin-Mikke
Skomentuj ten artykuł! (1)