


W rejonie przygranicznym Dolnego Śląska powrócił problem komercyjnego skupu krwi i osocza przez firmy niemieckie. W zasadzie nic takiego. Każdy może dysponować swoją krwią jak chce. Przy bliższym przyjrzeniu się sprawa nie wygląda jednak aż tak prosto. Po pierwsze - krew m.in. w Gorlitz oddają nieletni. Nikt nie zachowuje norm i ograniczeń w zakresie oddawania krwi, co przynosi skutki chorobowe. Na sprawę zwróciły uwagę pielęgniarki szkolne, które zaobserwowały coraz więcej omdleń w szkołach. To oczywiste zaniedbanie niemieckich firm, które wobec przyjezdnych nie są tak skrupulatne jak wobec własnych obywateli. Nie biorą one odpowiedzialności za zdrowie dawców, tak jak tego się oczekuje.
Po drugie - powiększony skup krwi od polskich mieszkańców po drugiej stronie granicy zaowocował ograniczeniami dostępności krwi potrzebnej do operacji w szpitalach, np. w powiecie wałbrzyskim. Można narzekać, że polski system honorowego dawstwa krwi powinien być zmieniony, ale lekkomyślne tolerowanie sytuacji, w której krwi brakuje poważnie chorym, jest nieodpowiedzialne.
Jest i trzeci aspekt. Stawki i zachęty finansowe, jakie stoją za tym procederem, są niezgodne z prawem europejskim, które zakazuje komercjalizacji dawstwa krwi, osocza, komórek, czy organów. Według informacji osób oddających tam krew - także małoletnich - za pierwszym razem chodzi o 20 euro. Za drugim i kolejnymi pobraniami wypłacają po 15 euro, a za piątym razem przewidziana jest premia w wysokości 30 euro. Biorąc pod uwagę siłę nabywczą euro w Polsce, są to stawki przekraczające dozwoloną rekompensatę. Także podwyższanie stawek wskazuje jasno, że nie chodzi o rekompensatę, ale o marketingowe motywowanie do częstszych wizyt.
Dlatego 14 maja do Komisji Europejskiej wpłynęła moja interpelacja w tej sprawie.
W interpelacji wskazano na wszystkie opisane tu aspekty tej sprawy. Firma Haema zapewniała we wrześniu 2007, że nie będzie stosowała tych praktyk. Dziwi mnie, że do nich wraca, wiedząc, że są niezgodne z prawem europejskim. Pozostaje mieć nadzieję, że tym razem proceder zniknie.
autor: Konrad Szymański