


Rosyjsko-niemiecki Gazociąg Północny jest inwestycją, której celem jest wyeliminowanie Polski jako kraju tranzytowego dla gazu przesyłanego z Rosji do Europy. Kolejnym skutkiem będzie możliwość odcięcia Polski od dostaw rosyjskiego gazu bez ograniczania dostaw do Niemiec. W opinii ekspertów i polityków z krajów basenu Morza Bałtyckiego Gazociąg Północny jest skrajnie niebezpieczny dla środowiska naturalnego i bezpieczeństwa energetycznego m.in. Polski.
W ostatnim czasie nad złowrogim projektem pojawiły się chmury. Po pierwsze planowane koszty rosną w związku z trudnościami technicznymi realizacji tak ogromnej inwestycji na dnie morskim. Pierwotne wyliczenia zatrzymywały się na poziomie ok. 5 mld euro, dziś mówi się o 10 lub nawet 12 miliardach. Prace mają dotyczyć odcinka 1200 kilometrów. Ich szerokość to czasem aż 2 kilometry. Konsorcjum szuka wsparcia finansowego, nie wykluczając specjalnych kredytów z Europejskiego Banku Inwestycyjnego, który jest bankiem unijnym. Na rynku jest niewielu chętnych do finansowania tak ryzykownej inwestycji. Swoją drogą warto wspomnieć, że w ramach traktatu nicejskiego Polska może takie wsparcie finansowe zablokować. Zasady z Lizbony takiej możliwości nas pozbawiają.
Jest jednak i drugi aspekt. Dwa tygodnie temu Parlament Europejski przyjął raport Marcina Libickiego z PiS, w którym podkreśla się ryzyko bardzo poważnych zagrożeń dla środowiska naturalnego, jakie przynosi Gazociąg. Jak poważną rolę odgrywają dziś argumenty ekologiczne w Europie, wszyscy się przekonujemy niemal codziennie. Tylko jednym z przykładów są nieporównywalnie mniejsze inwestycje drogowe w Dolinie Rospudy.
I właśnie w tym momencie, kiedy projekt Gazociągu przeżywa największy jak dotąd kryzys, były polski Prezydent Aleksander Kwaśniewski przychodzi z nieoczekiwaną pomocą dla wrogiego projektu. Według niemieckiego portalu DerWesten Kwaśniewski miał powiedzieć, że gazociąg budowany na dnie Bałtyku przez spółkę Nord Stream z udziałem Gazpromu daje Polsce szansę na bezpieczne zaopatrzenie w energię. Jest to wierne powtórzenie argumentacji Nord Stream, który zwodzi wielu europejskich polityków właśnie taką retoryką. Niektórzy, jak np. były Kanclerz Niemiec Gerhard Schröder, dostają za to pieniądze, pełniąc reprezentacyjne funkcje w organach spółki, która Gazociąg realizuje.
Pozostaje tylko jedno w zasadzie pytanie: Czy były polski polityk Aleksander Kwaśniewski jest naiwnym narzędziem cudzych interesów, czy reprezentuje podobnie „biznesowe” podejście jak jego socjaldemokratyczny towarzysz Gerhard Schröder? W każdym razie warto się przyglądać „rozwojowi kariery zawodowej” Kwaśniewskiego w najbliższych latach.
autor: Konrad Szymański