Lato z ptakami odchodzi...
...wiatr skręca liście w warkocze, dywanem pokrywa szlaki, szkarłaty wiesza na zboczach... To początek bardzo pięknej harcerskiej piosenki. I jeszcze początek refrenu: Idę w góry cieszyć się życiem... A ja się nie cieszę, nie jest mi radośnie, jestem zasmucony i jest mi coraz smutniej. Przez ostatnie 25 lat kabaretuję, piszę satyryczne teksty, muzykuję, występuję i rozśmieszam innych, ale też coraz częściej dochodzą do mnie zewsząd i wsiąkają we mnie okrutności i bestialstwa tego świata. Jak to jedno z drugim pogodzić, jak się moblilizować na nowo, jak się skupiać i aktywizować... Własnie słyszę przez otwarte okno bawiące się radośnie i beztrosko na podwórku dzieci. Nasze dzieci, sycowskie, polskie. Czytam jednocześnie prasę, oglądam telewizję i widzę te straszne wiadomości z Płn. Osetii. Czy ja muszę u schyłku swych lat, jako nauczyciel i wychowawca, i jako ojciec, doznawać takich wstrząsów... Muszę koniecznie zaplanować sobie na następne dni jakieś wycieczki rowerowe, spacery, wypady do lasu, bo to pozwoli oderwać się choć na trochę od tej przygnębiającej rzeczywistości. Proszę się nie dziwić, że moją bocianią rodzinę Wojtków żegnałem ze smutkiem, ale też i z pewną zazdrością. Na szczęście te ptaszęta nic nie wiedzą o krwiożerczych charakterach dwunożnych istot. Też mają tak ja my mózg, serce, ale jakie... Lecą sobie teraz gdzieś na południe do ciepłych krajów, beztroskie, wyzwolone, bez paszportów, wiz i odcisków. Czy może dziwić więc znane powszechnie polskie powiedzenie: „gdzie bocian, tam pokój”? I cóż ja mam jeszcze Drogim Czytelnikom do przekazania... Acha, komisyjno-sejmowa, orlenowa jedenastka rozgrywa dalej swoje kolejne mecze. Zmieniło się nieco w drużynie ustawienie i nastawienie. Po pierwszych nieco przeciętnych minutach drużyna „Orleńców” wzięła się ostro do pracy. Aktualnie zawodnicy interesują się listami transferowymi innych drużyn, czyli księgami wyjść i wejść. Czołowy napastnik Giertych to chce przeglądać te listy u siebie, w domu nawet. Zanosi się też na bardzo ciekawy mecz „Orleńców” z drużyną nr 1 w kraju, czyli „Kwachów”. Kapitan tej drużyny wyraził już nawet chęć spotkania się z „Orleńcami”. Do uzgodnienia pozostaje już tylko miejsce takiego spotkania. Albo będzie na boisku „Orleńców”, albo w ogrodzie drużyny królewskiej. Czekam z niecierpliwością na ten mecz.
A więc ciągle coś się dzieje, każdy dzień jest ciekawy i smutny, i radosny, i może nie trzeba aż tak się umartwiać, a tylko uodpornić się, pogodzić i przyzwyczaić. Podobno uczeni dochodzą do wniosku, że w całym wszechświecie ludzie są tylko na planecie o nazwie Ziemia. Jedna jedyna i takie jest nasze przeznaczenie. I pamiętajmy też o powiedzeniu: „Nas nie stanie, a święta ziemia zostanie”. Jeszcze celniej napisał to nasz polski Nostradamus Jan Kochanowski: „Nie rzekł jako żyw żaden więtszej prawdy z wieka, jako kto nazwał bożym igrzyskiem człowieka”.
autor: Roman Ćwiękała
Skomentuj ten artykuł! (2)