Lepszy świat
Dla nas, chrześcijan, śmierć to tylko przeniesienie się do innego świata - mamy nadzieję, że lepszego. W przypadku tego akurat Papieża - jesteśmy nawet pewni, że do Lepszego. To przykro żegnać kogoś, do kogo się tak przywykło i pokochało - ale też przecież wiedzieliśmy, że jest On tylko śmiertelnikiem...
Piszę to na gorąco - tuż po komunikacie o śmierci Karola Wojtyły, biskupa Rzymu, prymasa Włoch, monarchy Watykanu i głowy wszystkich rzymskich katolików. A przede wszystkim Człowieka, który do ostatnich chwil dawał nam przykład. Dał nam przykład, odmawiając przeniesienia się do kliniki Gemelli. Nie ulega wątpliwości, że w tej klinice czekała najnowocześniejsza aparatura, mogąca podtrzymywać życie Papieża jeszcze przez tygodnie, miesiące - a nawet lata, jak w przypadku śp. Teresy Schiavo. Lekarze by Go badali, ponosili odpowiedzialność, wydawali komunikaty - i podnosili swą powagę między lekarzami. Zresztą: nie tylko to...
A Karol Wojtyła po prostu umarł. Jak Człowiek. I przestał być papieżem wtedy, kiedy chciał tego Bóg. Zgodnie z naturą człowieka. Dokładnie tak, jak zapowiadał.
A świat, który opuścił, jest naprawdę dość podły. Tyczy to również kół katolickich. Doszło do tego, że niezbyt lubiąca Jana Pawła II Rosyjska Autokefaliczna Cerkiew ogłosiła ustami Swego rzecznika p. Wszewłada Czaplina: „To zadziwiające i pożałowania godne, że w chwili, gdy Papież cierpi, walcząc z ciężką chorobą, niektórzy dziennikarze i eksperci publicznie dyskutują o jego następcy” - dodając: „To rujnuje poczucie moralności i daje społeczeństwu gorzką lekcję cynizmu”.
Na szczęście d***kracja w Kościele występuje tylko raz na 26 lat.
I dlatego Kościół Rzymskokatolicki trwa już 2000 lat!
autor: Janusz Korwin-Mikke
Skomentuj ten artykuł! (1)