



Przed tygodniem odbył się w Krakowie Marsz Ateistów i Wolnomyślicieli. Jedni szli pod hasłem: „Wierzymy głęboko, że boga nie ma; wiara nasza jest silna – i nie wyrzekniemy się jej, choćby rzucano nas lwom na pożarcie!” - inni, bardziej lękliwi; mówili: „Jeśli, dałby Bóg, Pana Boga nie ma – to chwała Bogu; ale jeśli, nie daj Boże, Pan Bóg istnieje – to niech nas ręka Boska broni!”.
Hasło oficjalne brzmiało: „Nie zabijam, nie kradnę, nie wierzę” - i ja jestem przekonany, że tych kilkudziesięciu uczestników Marszu tak właśnie postępuje. Jest to pewna elita – i elita ma prawo do poszukiwań intelektualnych.
Elita ma jednak złudzenie, że wszyscy są tacy. Tak nie jest. 70% obywateli III RP nie rozumie treści „Dziennika” TVP - a 98% w życiu nie słyszało o „imperatywie kategorycznym” Emanuela Kanta, ani o tym, co rzecze Zaratustra. 85% ludzi nie czyta książek – ani tego felietonu, oczywiście. Te 85% przy lekkiej pomocy telewizji jest w stanie uwierzyć – proszę PT Ateistów – nie tylko w istnienie Boga, ale i w „materializm dialektyczny”, a nawet w socjalizm (!!). Co dziwi - bo nieistnienia Boga dowieść nie można, natomiast wewnętrzna sprzeczność i nonsensowność idei socjalizmu są równie widoczne gołym okiem, jak cechy kwadratowego koła. A wierzą!!!
Te 85% ludzi było od dziecka uczonych, że jak ukradną, to będą wzięci przez diabły na widły, a jeśli zabiją, to będą smażyć się w Piekle po wieki wieków amen.
O śp. Janie lordzie Russellu mawiano, że „jest to najmądrzejszy dureń w Anglii”. Dziś ateiści cieszą się jak dzieci, że wprawdzie 90% Polaków należny do jakiegoś Kościoła – ale tylko 50% wierzy już w Piekło. Jednocześnie odnotowują, że dramatycznie rośnie wskaźnik przestępstw – zwłaszcza wśród młodocianych.
I nie widzą związku między tymi faktami!!! Cóż, jak mawiał o takich samych ciemniakach śp. Julian Tuwim:
A patrząc - widzą wszystko
o d d z i e l n i e:
Że dom... że Stasiek... że koń...
że drzewo...
Jak ciasto biorą gazety w palce
I żują, żują na papkę pulchną (...)
Poeta nie wiedział, że kiedyś dla tych kołtunów powstaną „Gazeta Wyborcza” i różne telewizje...
Taki eksperyment na żywych ciałach narodów przeprowadzili bolszewicy. Lud podchwycił to dość szybko: „Boga niet – otca w mordu można!”. Dziś byli czekiści całują w pierścienie archirejów w cerkwiach i imamów w meczetach. To co, że są to ich właśni agenci - a i oni sami w Boga nie wierzą: ale nie chcą, by ich dzieci nałożyły im po mordach!!
Dowodu na to, że Bóg jest – ani na to, że Go nie ma – być nie może (co bardzo łatwo można dowieść). Jedni więc wierzą w Jego istnienie – drudzy nie wierzą. Nie wiem, dlaczego ateistom zależy, by inni też nie wierzyli w Boga - ale, na litość Boską: nie wolno podrywać wiary tzw. „prostego L**u”...
...jeśli nie chce się oberwać cegłówą w ciemnej uliczce.
autor: Janusz Korwin-Mikke