Migawki z Macedonii
Drugi dzień naszej delegacji specjalnej „śledczej” komisji Parlamentu Europejskiego ds. więzień CIA w Europie. Wiceszef macedońskich służb specjalnych zaczyna rozmowę z nami od prośby, czy może ją nagrać, a potem jego ludzie nagrywają na 3 magnetofony, co chwilę zmieniając kasety. Facet pasuje jak ulał do stereotypu funkcjonariuszy sił bezpieczeństwa. Wielki wzrost, dłonie jak bochny. Już po „przesłuchaniu” rozpromienia się i oddycha z wyraźną ulgą. Minister Spraw Wewnętrznych stanowczo potępia „spekulacje” wokół „rzekomego porwania” obywatela Niemiec w grudniu 2003.Wiceszef bezpieki przekonuje nas - na moje zresztą pytanie - że służby specjalne tego kraju nie działają poza granicami jego państwa. I w to akurat jestem skłonny wierzyć.
Państwo małe, ale megalomania spora. Na spotkaniu z prezydentem podają nam torebeczki z cukrem z napisem po angielsku i macedońsku: „Prezydent”. Na spotkaniu z władzami służb specjalnych torebeczki z cukrem z napisem: „Policja”. Na licznych spotkaniach w parlamencie torebeczki z cukrem z napisem w obu językach: „Władza Republiki Macedońskiej”…
Jak to na Bałkanach - poją głównie kawą. Dzisiaj pobiłem rekord mojego 43-letniego życia - wypiłem 6 kaw!!! Jak na kogoś, kto pije wyłącznie herbatę, to kosmiczna liczba.
Gdy przedstawiam się przewodniczącej Komisji Spraw Zagranicznych Teucie Arifi, że jestem z Polski, odpowiada z szerokim uśmiechem: „O, a ja właśnie byłam w Pradze!”. Uśmiecham się i ze zrozumieniem kiwam głową: „Tak, to bardzo blisko”…
Dochodzę do sensacyjnego wniosku, że ludzie pracujący w MSW obojętnie od kraju, w którym pracują - są podobni do siebie!
Na chwilę wchodzimy do pustej sali plenarnej 1-izbowego parlamentu Macedonii. Siadam na fotelu posła. Jest znacznie wygodniejszy niż te europarlamentarne w Brukseli i Strasburgu. Można się w nim wręcz zapaść. Mówię o tym towarzyszącemu mi europosłowi włoskiemu Claudio Fava, na co głodny tej wiedzy Włoch pyta, jak to jest z fotelami w parlamencie polskim. Odpowiadam zgodnie z prawdą, że są zdecydowanie mniej wygodne niż te macedońskie.
Jak zwykle kosztuję narodowych specjałów kulinarnych. Klasyka to tzw. burek, czyli skrzyżowanie kebabu z ciastem. Ja akurat jem ze szpinakiem, ale w Skopje jest masa budek z różnymi burkami.
www.ryszardczarnecki.pl
autor: Ryszard Czarnecki
Skomentuj ten artykuł! (2)