Miliony na...
Na ostatniej sesji w Strasburgu europarlament podniecał się sprawą ustanowienia Europejskiego Instytutu ds. Równości Kobiet i Mężczyzn. Zaproponowali go, oczywiście, Szwedzi. Na szczęście młyny eurobiurokracji mielą powoli: pomysł z roku 1995, projekt z 1999, debata w 2006. Instytut ma zacząć działać od 2007 roku. Europosłowie nie są zgodni, czy zarząd EIRKM ma składać się po połowie z kobiet i mężczyzn, czy też może ma być w nim minimum 40% mężczyzn i min. 40% kobiet. W tej drugiej wersji któraś z płci może dominować. Ja już wiem, która. Nie przypuszczam bowiem, aby 20% członków zarządu Instytutu składało się z obojnaków.
W kontekście tej zinstytucjonalizowanej idei równości pań i panów toczy się prawdziwa bitwa, gdzie ulokować ową instytucję, a zatem kto przejmie płynący z tego tytułu euroszmal. Na czele peletonu na razie jest mała i nie wadząca nikomu Słowenia, ale inne państwa naciskają.
Jako człowieka konkretnego zainteresowały mnie finanse. Polski podatnik dołoży swoje złotówki do kwoty zarezerwowanej na ów Instytut, którego budżet na lata 2007-2013 wyniesie 52,2 mln euro. Oznacza to prawie 7,5 mln euro rocznie wyrzucanych za burtę równouprawnienia.
www.ryszardczarnecki.pl
autor: Ryszard Czarnecki
Skomentuj ten artykuł! (0)