Mundial i głupota
Są momenty, kiedy większość Polaków jednoczy się we wspólnych uczuciach. Właśnie cała Polska kibicowała drużynie reprezentującej III Rzeczpospolitą na Fußballweltmeisterschafcie - i w meczu z Niemcami przez 45 minut oglądała 11 facetów odzianych w białe koszulki i czarne spodenki starających się nie stracić gola - i 11 facetów odzianych na czerwono, mających dokładnie taki sam cel. Po kwadransie przerwy oglądała Niemców, którzy - przekonawszy się ze zdumieniem, że Polacy nie chcą strzelić gola, lecz wyniku 0:0 - zaczęli atakować - i gdy facetów w czerwonych koszulkach zrobiło sie dziesięciu, tego gola wreszcie wymęczyli.
Ja byłem święcie przekonany - i nawet o to się zakładałem - że Polacy natychmiast po gwizdku przystąpią do huraganowego ataku - i strzelą Niemcom co najmniej trzy bramki (przypominam: Kostaryka strzeliła dwie!). Nie wiem, czy nasza drużyna straciłaby przy tej okazji dwie bramki czy pięć - ale przynajmniej miałaby jakieś szanse. Wynik 0:0 byłby pożyteczny tylko wtedy, gdyby Niemcy przegrali mecz z Ekwadorem, a Polacy strzelili bardzo dużo bramek Kostaryce...
Dlaczego drużyna RFN grała na remis - to rozumiem; remis im wystarczał. Natomiast dlaczego na remis grali Polacy, którzy w dodatku po meczu Niemiec z Kostaryką świetnie wiedzieli, że obrona niemiecka jest do chrzanu - tego pojąć nie mogę.
Albo wrodzona polska głupota - albo ktoś p. Janasowi dał parę dojczmarek - pardon, jestem zacofany: potraktował po europejsku...
Zakładam jednak głupotę. I wyuczoną w socjalizmie obawę przed ryzykiem...
Nie jestem w tym osamotniony: p. Piotr-Ludwik Collina, słynny sędzia piłkarski, powiedział po tym to samo, nie mogąc się nadziwić przyjętej przez Polaków strategii.
Ja się już niczemu nie dziwię, jak się głupio prowadzi interesy KGHM czy Orlenu - to czemu niby drużyna piłkarska ma być wyjątkiem od reguły?
autor: Janusz Korwin-Mikke
Skomentuj ten artykuł! (3)