Na Wyspie Afrodyty
Wylot na Cypr - kolejny, drugi raz w tym roku w ramach specjalnej delegacji („High Level Contact Group”) PE do kontaktów z turecką wspólnotą na Cyprze. Gdy po czterech godzinach lotu przylecieliśmy z Brukseli do Nikozji, w stolicy Cypru było ponad 20°C, a więc znacznie cieplej niż w Polsce czy Belgii w dzień. W ciągu dnia było 35°C w cieniu, o świcie - ok. 18°, ale gdy w restauracji hotelowej usiadłem na zewnątrz na słońcu, to mimo że było ledwie parę minut po 8.30, po kwadransie musiałem się ewakuować! Mieszkamy, jak w marcu, w hotelu Hilton w stolicy Cypru - stąd najbliżej do strefy tureckiej. W 6-osobowej delegacji więcej kobiet niż mężczyzn: 4 do 2. Pod względem narodowościowym dominacja Niemców - jest ich troje, a poza tym Francuzka, Austriaczka i Polak. To się zmieniło w porównaniu z marcem, bo wtedy było po 2 przedstawicieli z Francji i Niemiec. Ale teraz szef eurokomunistów Francuz Francis Wurtz nie przyjechał i w swoim zastępstwie przysłał Niemkę z dawnego NRD (Turyngia, Weimar) Gabriele Zimmer, która na spotkaniach nie pyta się o nic, ale wypełnia kilometry papieru równym kaligraficznym pismem notatek.
Jesteśmy tu po to, aby integrować turecką i grecką wspólnotę Cypru. Przyjechaliśmy raptem 10 dni po wyborach parlamentarnych na Cyprze, o których najkrócej można powiedzieć, że… były. Kompletnie nic nie zmieniły: rządząca partia zyskała 2 mandaty, po 2 straciły główna partia opozycyjna oraz współrządzący komuniści. Na razie posłowie na pierwszym posiedzeniu złożyli przysięgę, bo tu inaczej niż w Polsce: ukonstytuowanie się 1-izbowego parlamentu (wybór przewodniczącego i wiceprzewodniczących, wybór szefów komisji, itp.) odbywa się nie na pierwszej, lecz na drugiej sesji. Na Cyprze, podobnie jak w USA czy na Tajwanie, rząd zmienia się nie po wyborach parlamentarnych, ale po prezydenckich. Po parlamentarnych zwykle gabinet ulega lekkiej przebudowie. Wiadomo już, że odejdzie minister rolnictwa, którego partia uzyskała… 1,46% głosów. Poleci na pewno szef MSZ, który - jak mówią dyplomaci - utrzymał się przez ostatnie 1,5 roku na stanowisku dzięki interwencji… Austriaków. Ponoć austriacka minister spraw zagranicznych zadzwoniła do prezydenta Cypru, mówiąc, że ma nadzieję, że w okresie prezydencji austriackiej będzie mogła współpracować z dotychczasowym partnerem z Cypru… Premier jednak na pewno ten sam i ten sam będzie też szef parlamentu - jednocześnie szef wyjątkowo tu silnej partii komunistycznej. Cypr będzie więc jednym z dwóch krajów UE, który ma komunistycznego przewodniczącego parlamentu (w czasie mojej poprzedniej wizyty, przed kwartałem, Cypr był w tym względzie „jedynakiem” - teraz doszły Włochy…).
Z ambasadorem Polski na Cyprze (naszą placówkę do rangi ambasady przywrócono tu w roku 2000) rozmawiamy o Polakach na tej wyspie. Po greckiej stronie legalnie pracuje 2500 naszych rodaków. Prawie drugie tyle - na czarno. Ci mają najgorzej, bo przyjeżdżają ze wsi, czy małych miasteczek nie tylko bez znajomości, choćby podstaw jakiegoś obcego języka, ale też bez zwykłej wiedzy, że w kraju można było sobie załatwić ogólnounijne ubezpieczenie zdrowotne. A potem oszukują ich przedsiębiorcy i nie za bardzo chcą leczyć w szpitalach. Samoloty LOT-u kursują na Cypr trzy razy w tygodniu. Czasem przewożą trumny zmarłych tu Polaków. Najczęstsza przyczyna zgonów: przedawkowanie alkoholu plus upał. Trochę Polaków siedzi w więzieniach, w tym jeden za gwałt (dostał 4 lata). Gdy policja cypryjska łapie kierowcę „po alkoholu”, to albo to młodzież jadąca z dyskotek, albo Polacy. Jest też trochę polskich sportowców. Z bardziej znanych 3-krotny król strzelców piłkarskiej ligi cypryjskiej Łukasz Sosin z Apollonu Limassol oraz koszykarz Michał Hlebowicki. Jeszcze kilkanaście dni temu był tu Jerzy Engel, ale wylano go z roboty trenerskiej następnego dnia, jak jego zespół zdobył Puchar Cypru.
Głównym punktem dnia było spotkanie z „prezydentem” Turków cypryjskich Mehmedem Ali Talatem. Gdy byliśmy poprzednim razem, miał akurat operację - spotkanie było niemożliwe. Teraz ten uchodzący za umiarkowanego, a nie obsesyjnie antygreckiego, polityk o wyglądzie intelektualisty przemawia do nas równe 55 minut (łącznie z tłumaczeniem na angielski)! Całe spotkanie trwa 2 godziny 15 minut i odbywa się w sali, w której wisi jego portret. Zadaję dwa pytania. Pierwsze: Jak ocenia wizytę w tureckiej części Cypru specjalnego przedstawiciela ONZ Duńczyka Möllera (władze w Ankarze nie przyjęły go!)? Drugie pytanie dotyczy najbliższej przyszłości: Jakie są ich oczekiwania w mającej nastąpić lipcowej wizycie na Cyprze zastępcy sekretarza generalnego ONZ?
www.ryszardczarnecki.pl
autor: Ryszard Czarnecki
Skomentuj ten artykuł! (1)