Najważniejsi są ludzie
Ostatnie wydarzenia na Białorusi odbiły się szerokim echem na całym świecie. W wyniku „sfałszowanych ” wyborów na prezydenta Białorusi po raz kolejny został wybrany Aleksander Łukaszenko. Mimo 90 % poparcia, zresztą bardzo wątpliwego, dla tej kandydatury, nie dla wszystkich wynik ten był tak oczywisty. Na ulice Białorusi wyszły miliony przeciwników prezydenta. Na wielkiego opozycyjnego lidera wyrósł Aleksander Milinkiewicz. Początkowo władza nie reagowała na protesty opozycji. Ale w miarę, gdy stawały się one coraz częstsze i silniejsze, nie można już było dłużej udawać, że nie ma takiego problemu. Aleksander Łukaszenko i jego zwolennicy nie znają języka dialogu w rozwiązywaniu konfliktów, dlatego po przeciwnych stronach barykad stanęła opozycja i milicja.
Drodzy Czytelnicy, artykuł ten nie będzie o wielkich wydarzeniach politycznych, czy o wątpliwej sławie niektórych polityków. Już dosyć napisano na ten temat. A sedno sprawy leży przecież, gdzie indziej. Najważniejsi są ludzie i ich codzienne troski. Sytuacja na Białorusi jest bardzo napięta. Musimy zrobić wszystko, co w naszej mocy, aby pomóc Białorusinom. Obywatele tego kraju nie są przyzwyczajeni do protestowania oraz głośnego krzyczenia. Nie zobaczymy ich w telewizji, jak narzekają na swój los, czy mówią, że jest im po prostu źle. Nie usłyszymy ich w radiu. Dzisiaj oficjalne media mówią tylko słowami Aleksandra Łukaszenki. Ale świat, w tym Polska, wsłuchuje się w inne, zgoła odmienne, nastroje. Nie jesteśmy obojętni wobec tego, co dzieje się u naszego wschodniego sąsiada i aktywnie wspieramy wszelkie demokratyczne przemiany w tym kraju. W spontanicznych aktach poparcia zorganizowanych w całej Polsce wzięli udział muzycy, dziennikarze, politycy i przede wszystkim zwykli obywatele.
Polacy całkiem niedawno rozliczyli się z komunistyczną przeszłością. Ale pamięć mamy doskonałą. Nie zapomnieliśmy o codziennych problemach tamtych czasów, takich jak puste półki w sklepach i długie kolejki, ale także o tym, co być może było najboleśniejsze, czyli o braku możliwości swobodnego wyrażania swoich poglądów oraz myśli. Gospodarka Białorusi znajduje się w stanie opłakanym. Mimo optymistycznych prognoz gospodarczych i wywindowanych wskaźników ekonomicznych, kraj ten walczy od wielu lat z recesją. Władze białoruskie tłumaczą to różnorodnymi teoriami spiskowymi. Ale prawdy nie da się ukryć: Białorusini potrzebują tak naprawdę wszystkiego, każda rzecz jest dla nich na wagę złota.
W ostatnich dniach kwietnia moje biuro poselskie zorganizowało akcję zbierania paczek dla polskich dzieci żyjących na Białorusi. Dzieci ze szkół podstawowych i gimnazjum miasta i gminy Syców oraz okolicznych gmin dały nam wszystkim świetny przykład obywatelskiej postawy. Pokazały, jak należy i powinno się, dzielić. Zebrały one najróżniejsze rzeczy. W paczkach można było znaleźć artykuły chemiczne, przybory do szkoły, odzież i całą masę zabawek. Jestem głęboko przekonana, że były to podarunki prosto z serca, ponieważ dzieci podzieliły się tym, co dla nich ma największą wartość.
Bardzo się cieszę, że moja prośba spotkała się z takim odzewem. Napawa mnie to optymizmem na przyszłość i pozwala mi nadal wierzyć w ludzi. Każdego z nas trapią małe lub duże problemy. Ale jeszcze raz Polacy udowodnili, że można na nas liczyć. Nie udajemy, że nie widzimy cierpienia innych ludzi. Sami borykamy się z różnymi kryzysami, ale potrafimy wyciągnąć ręce do poszkodowanych przez los osób. Chciałabym podziękować wszystkim zaangażowanym w tą akcję szkołom, czyli Gimnazjum im. Jana Pawła II, Szkole Podstawowej nr 1 i 2, Przedszkolu nr 1 w Sycowie oraz Szkole Podstawowej w Działoszy i Stradomii Wierzchniej. Dziękuję także za wkład wniesiony przez firmę Ponix z Ostrzeszowa.
Podarunki dla polskich dzieci mieszkających na Białorusi mają wymiar materialny, ale także duchowy. Bardzo przyjemnie jest być obdarowywanym, ale jeszcze lepiej jest obdarowywać. Musimy pamiętać, że nam kiedyś także udzielono pomocy. A to do czegoś zobowiązuje. Za okazaną pomoc i serce składa serdeczne podziękowania Angelika Borys - szefowa Związku Polaków na Białorusi.
Być może minie jeszcze wiele lat, zanim Białoruś wkroczy na drogę demokracji, a jej obywatele poczują potrzebę takich zmian. Wolność jest kwestią wyboru, który pociąga za sobą zmiany zarówno korzystne, jak i bolesne. Polska, czy inny kraj, nie może dokonywać za Białorusinów takiego wyboru. Nasza rola polega na wskazaniu tej właściwej drogi. Nie możemy także zapominać o doraźnej pomocy materialnej. Nie łudźmy się, że zamknięci w granicach swojego kraju nie odczujemy skutków wydarzeń na Białorusi. W naszym interesie jest dążenie do wspólnego dobra - odczuwalnego przez nas wszystkich. Zwłaszcza iż historia uczy, że „demokracja bez wartości łatwo przemienia się w jawny lub zakamuflowany totalitaryzm”.
autor: Beata Kempa
Skomentuj ten artykuł! (1)